pil Szwecja / Nowiny / ... Szwecja.net
 

Piątek, 13 sierpnia 2021 r.   00438

Państwo dobrobytu w realu

Doskonała służba zdrowia, świetna opieka społeczna, wysoki socjal takie krążą obiegowe opinie o północnym sąsiedzie Polski. Ochom i achom nie ma końca.

Szwecja uważana jest za wzór państwa opiekuńczego. To jeden z powodów, dla których tysiące przybyszów zdecydowały się porzucić swoje ojczyzny i tu zamieszkać.

Jak wygląda ta opieka w realu, miałem okazję dowiedzieć się od mojego starego przyjaciela, rodowitego Szweda, Gunnara.

 

nic

 

 

  

Gunnar mieszka w podsztokholmskiej gminie, jest emerytem i człowiekiem mocno schorowanym – cukrzyca, mocno osłabiony wzrok, wątroba i inne dolegliwości. Mieszka samotnie i nie ma kontaktu z rodziną.

Gunnar nie jest w stanie czytać tekstu na papierze, ale radzi sobie jeszcze z czytaniem na komputerze, gdzie tekst może powiększać do czytelnej wielkości.

Po niedawnej operacji przeszczepu wątroby gmina zaoferowała mu wszechstronną pomoc.

- Co ci zaproponowali? - spytałem

– Pełen wypas. Pomoc dedykowaną osobom niesamodzielnym – sprzątanie, zakupy żywności i leków, odbieranie i czytanie papierowych listów.

- Nieźle – skomentowałem – to byłeś uratowany.

– Nieźle – odpowiedział. Żyję w końcu w państwie dobrobytu. Całe życie płaciłem najwyższe w Europie podatki, więc czego miałem się spodziewać?…

I zaczął swoją opowieść.

- To było coś tak niesamowicie przykrego, że nie potrafię o tym spokojnie mówić, a jednocześnie chciałbym podzielić się doświadczeniem zderzenia z prawdziwą twarzą państwa „opiekuńczego”.

Przyszedł do mnie mężczyzna, wyjął ze skrzynki listy i zaczęliśmy je przeglądać. Jednym z nich było pismo od gminy. Miał mi je przeczytać i jednocześnie pomóc wypełnić deklarację o mojej sytuacji finansowej: wartość mieszkania, wysokość dochodów i takie tam… Od tych danych gmina uzależnia wycenę usług i wystawia fakturę, którą muszę co miesiąc opłacić.

Tak więc zaczął czytać. Niewiele z tego zrozumiałem, bo pracownik gminy, jak się okazało, był Irakijczykiem i słabo znał szwedzki. Jego wymowa bliżej była arabskiego niż szwedzkiego. Owszem czytał, tak jak ja mógłbym czytać fiński tekst, i też nie miał pojęcia co czytam.

Wiedział natomiast, gdzie powinienem się podpisać i namawiał mnie do złożenia podpisu pod informacją, że odmawiam podania wysokości dochodów. Tym samym gmina mogłaby wystawiać mi najwyższe stawki. Na szczęście w porę się zorientowałem.

Tydzień później przyszedł poczytać mi Syryjczyk, który znał szwedzki jeszcze słabiej, niż poprzednik. Trzeci był Kurd i mówił po szwedzku całkiem nieźle, ale w tym dniu nie było akurat korespondencji. Pogadaliśmy trochę i popędził dalej.

   
  

Pracownik gminy, pani, u której zamawiałem usługi oświadczyła mi, że mailem może wysyłać tylko niektóre listy. Wszystkie inne są „tajne” i musi wysyłać papierowe. Zaproponowałem, żeby wysyłała puste koperty – efekt będzie ten sam, a przynajmniej będą mogli się chwalić, że dbają o środowisko.

Pomysł się jej nie spodobał i wybrała wyjście kompromisowe – odczytała mi lisy przez telefon. Niewiele zapamiętałem, ale ten sam tekst wysłała mi też pocztą, doskonale wiedząc, że papierowych listów nie czytam.

Ale i na to znalazła się rada. Gmina przysłała mi Syryjczyka, którego szwedzki był porównywalny z moim chińskim.

Absurd goni absurd. Może jeszcze słowo o usłudze zakupowej. Otóż złożyłem takie zamówienie mailem – okazuje się, że lista zakupów nie jest tajna – i do dziś, tj. jakieś trzy tygodnie później, nie ma żadnej odpowiedzi, ani dostawy.

- Za to wszystko jednak, jak rozumiem, wystawią ci fakturę.

- Oczywiście.

Opowieść Gunnara jest odkrywcza również dla mnie, który – jak mi się wydawało, po 40 latach spędzonych w tym kraju – zna realia szwedzkie. Umówiliśmy się na kolejne opowieści, tym razem o jego doświadczeniach z kontaktu ze szwedzką służbą medyczną.

- Wiesz Ryszard, o tym trzeba mówić, bo ludzie nie wiedzą.

- Wiem Gunnar, wiem – powiedziałem – ale teraz już wiedzą.

c.d.n.

 

 

Szweja, anonse1

 

CD1      

C.d. 1, wtorek 17 sierpnia 2021 r.

   
  

Faktura

I rzeczywiście – minęło parę dni, dzwoni do mnie Gunnar.
- Cześć Ryszard, przyszła - oznajmił podenerwowany
- Kto przyszedł? - pytam.
- Faktura przyszła. Papierowa. Mam zapłacić 1204 korony.
– OK, ale dokładnie za co? Co piszą w specyfikacji?
– W tym sęk, nie ma specyfikacji. Odwołują się do jakiejś „decyzji”
– I nie piszą za jakie usługi masz płacić?
– Nie.
– Zapłacisz?
– Nie, zażądam specyfikacji. Jeżeli chcą pieniędzy za to „czytanie listów” lub za zakupy żywnościowe, których nie było, to… to.. chyba zostanę terrorystą!

Doskonale rozumiem Gunnara, szlag człowieka może trafić za taką bezczelność publicznej władzy. Ale mam nadzieję, że pokorna szwedzka dusza nie pozwoli mu na podjęcie tak drastycznych kroków.

Ciąg dalszy pewnie nastąpi...

   
  

 

   
 

Ryszard NowakOpr. Ryszard Nowak
rn@Szwecja.net

   
 

Bezpośredni link do tej strony, poleć znajomym:

http://szwecja.net/NOW/fs-now/2021/SEwRealu.html