pil Szwecja / Nowiny / ... Szwecja.net
 

Niedziela, 26 lipca 2020 r.   00133

 

Jak pomagałem przyprowadzić jacht ze Szwecji

Zadzwonił do mnie znajomy żeglarz Wojtek z nowiną, że upatrzył jacht swoich, a właściwie żoninych marzeń gdzieś na północy Zatoki Botnickiej i czy zgodziłbym się pojechać z nim, żeby to cudo przyprowadzić do Polski.

Popatrzyłem na mapę – dwa tygodnie powinno wystarczyć i bez wahania się zgodziłem. Wojtek jest doświadczonym żeglarzem i armatorem, aktualnie posiadaczem trzynastometrowego kecza, ale doszedł do wniosku, że to już nie na jego siły i postanowił kupić jacht motorowy, łatwiejszy w obsłudze i manewrowaniu, i też tańszy w opłatach portowych. Wybrał Nimo 27 z potężnym dwustukonnym silnikiem Volvo. Łódź stała w mieście Umeå.

Do Gdańska na prom zawiozła nas żona Wojtka i we wtorek 30.czerwca 2020 roku wylądowaliśmy w Nynashamn, gdzie przywitał nas nie kto inny jak redaktor Ryszard ze szwecja.net.

 

 

nic

Lech Jezierski

Autor, Lech Jezierski, potrafi korzystać z uroków życia.

     
  

Pogoda w Nynäshamn zachęcała do dalszej podróży

Wypiliśmy kawę , pogawędziliśmy miło i pojechaliśmy z Wojtkiem do Sztokholmu, gdzie już mieliśmy zarezerwowany nocleg. W czwartek rano mamy bezpośredni autobus ze Sztokholmu do Umeå. Ryszard w międzyczasie zadzwonił do właściciela Nimo 27 i poprosił go, żeby przygotował łódź do podróży, bo chcemy nią płynąć do Polski. Mattias – właściciel jachtu – obiecał, że łódź będzie gotowa na tak daleką podróż.

⁄eglarze Wojtek i Lech, obaj 70+, w drodze autobusem do Umeå po zakup jachtu

W czwartek o 18.00 Mattias odbiera nas z dworca autobusowego i jedziemy do mariny, która jak się okazuje leży ok. 20 km dalej w Obbola. Mamy nadzieję przenocować na łodzi, ale Mattias nie wyraża zgody i załatwia nam pokój w hostelu.

Oglądamy dokładnie jachcik i od razu rzuca się w oczy, że przygotowanie do dalekiej podróży polegało na oczyszczeniu go ze wszystkich przedmiotów, które mogą się jeszcze przydać byłemu właścicielowi. Brak podstawowych środków bezpieczeństwa – kamizelek ratunkowych. Z narzędzi nie ma dosłownie nic, nawet śrubokręta, nie mówiąc o jakichś kluczach. Brak zapasu oleju do silnika i płynu chłodniczego. Łódź została też ogołocona ze wszystkich naczyń i sztućców; ani jednego talerza, kubka czy widelca.

Z czymś takim jeszcze nigdy się nie spotkałem, a to nie pierwszy jachy, który kupuję w Szwecji. Na naszą uwagę na ten temat Mattias łaskawie obiecuje przywieźć narzędzia i płyny do silnika, ale okazuje się , że słono sobie za to liczy. Stwierdza, że w tej sytuacji nie zatankuje jachtu na podróż, co było wcześniej ustalone, bo te rzeczy które dostarczył są tyle warte (komplet używanych kluczy, 5 l oleju i tyle samo płynu chłodniczego – 3500 SEK). No cóż, nie mamy wyjścia; pieniądze zapłacone nie ma odwołania. Rano kupujemy w sklepie naczynia i sztućce jednorazowe, zaopatrujemy się w prowiant na podróż, tankujemy i w drogę. Kamizelki dokupimy później w Härnösand.

 

Umeå – Nynäshamn

 

  

Płyniemy początkowo z prędkością 11 - 12 węzłów choć możliwości tego jachtu są o wiele większe, ale wiemy że spalanie przy większych prędkościach może nas zrujnować.

W pierwszej godzinie rejsu strajkuje alternator. Przez następną godzinę chwilami jeszcze zaskakuje, ale w końcu nieodwołalnie pada. Dopływamy do małego porciku Rundvik i patrzymy czy da się coś zrobić. Wygląda na to, że możemy płynąć bez ładowania pod warunkiem doładowywania akumulatora startowego na postojach.

Okazuje się też , że kabel do ładowania z zewnątrz ma raptem 5 m. (oj ten Mattias). Na szczęście życzliwy żeglarz zawozi nas swoim samochodem do sąsiedniego miasteczka, gdzie kupujemy 25 m kabla i możemy już spać spokojnie.

W sobotę 04.07 ruszamy o 03.30. Wiatr początkowo umiarkowany z każdą godziną tężeje i fala robi się niebezpieczna dla naszej łodzi. O 08.00 wchodzimy więc do zatoczki Skagshamn i stajemy na boi.

Sprawdzamy prognozę i wygląda na to, że wieczorem wiatr ucichnie. O 21.00 rzeczywiście uspokaja się, więc ruszamy dalej. Nocy właściwie na tej szerokości nie ma, więc płyniemy spokojnie bez świateł nawigacyjnych. Motor pracuje ładnie. O 08.00 dopływamy do Härnösand i cumujemy w marinie. Prognoza na najbliższe dwa dni nie daje nam nadziei na podróż. Silny wiatr, fala i do tego deszcz. Korzystamy z przerwy i zwiedzamy miasteczko i uzupełniamy zapasy.

Wtorek 07.07 od rana jeszcze dmucha, ale „Windy” pokazuje, że po 14.00 uspokoi się. Wiatr gaśnie jednak dopiero o 16.00 i wtedy tankujemy. Wchodzi 190 l, czyli spalanie tylko niewiele poniżej 10 l na godzinę. Wojtek załamany. Postanawiamy w dalszej podróży nie przekraczać prędkości 5,5–6 węzłów.

O 17.00 odbijamy i kierujemy się na południe. Prognoza pokazuje dobę korzystnych warunków, więc chcemy to maksymalnie wykorzystać. I udaje się. Po 30 godzinach mamy na liczniku 160 nm i wchodzimy do Öregrund. Próbujemy znaleźć bosmana, ale o tej godzinie (01.00) to utopia. Śpimy do 09.00. Po śniadaniu idziemy do bosmana podajemy godzinę wejścia i mówimy, ze chcemy zaraz wychodzić. Płacimy ulgowo 100 SEK (stawka dzienna 200 SEK) i o 11.00 ruszamy dalej.

 

Szweja, anonse1

 

 

  

W drodze do Furusund

Jest już czwartek 09.07. Teraz już nie boimy się wiatru i fali, bo idziemy częściowo kanałami a potem osłonięci wyspami Archipelagu Sztokholmskiego. Pogoda piękna i krajobrazy przecudne. Wieczorem decydujemy się na postój w marinie w Furusund, ponieważ tam jest nawodna stacja paliw. Porcik bardzo ładny i spokojny. Tankujemy, spalanie tym razem wyszło 3,3 l/godzinę. Wojtek oddycha z ulgą. Już wie jak tym jachtem pływać.

 
  

O 06.00 wychodzimy i płynąc cały czas Archipelagiem Sztokholmskim o 18.00 wchodzimy do Nynashamn. Jest piątek 10.07. Mój czas niestety się kończy. Mijają dwa tygodnie, a obiecałem mojej żonie Mirce rejs kanałami i jeziorami Meklemburgii. Wojtek będzie musiał dokończyć rejs z innym kolegą żeglarzem.

Pożyczamy więc samochód od Ryszarda i jedziemy na prom do Ystad. Wojtek wróci tym samochodem we wtorek z moim zmiennikiem i popłynie dalej. Okaże się, że warunki do żeglowania będą mieli doskonałe i już po pięciu dniach wylądują w Dziwnowie.

 
  

 

   
 

Lech JezierskiLech Jezierski
lj@Szwecja.net

   
 

Bezpośredni link do tej strony, poleć znajomym:
http://szwecja.net/NOW/fs-now/2020/jakPomagalem.html