pil Szwecja / Nowiny / 2015 / ... Szwecja.net
 

Piątek, 11 grudnia 2015 r.   00555

Kłamstwo w szwedzkich mediach

Ludzie poszukujący prawdziwych informacji w Szwecji skazani są często na media alternatywne, czyli tzw. "drugi obieg". Gdy jakiś nożownik zamorduje niewinną ofiarę, próżno szukać w dominujących mediach informacji o jego narodowości, a zwłaszcza jego religii, chyba że jest Polakiem i katolikiem. Ale zdarzają się też zupełnie prostackie przekręty. Weteran szwedzkiego dziennikarstwa, Rolf Söderlind, surowo ocenia usłużnych dziennikarzy wiodących mediów w Szwecji.

 

"Szwedzcy dziennikarze powinni się wstydzić"

Były korespondent zagraniczny Rolf Söderlind, który pracował między innymi dla Agencji Reuter, United Press International oraz Associated Press, oburza się, że dziennik Göteborgs-Posten opublikował wyciskający łzy z oczu artykuł o "samotnym dziecięcym uchodźcy", który w rzeczywistości okazał się dorosłym mężczyzną. "Nie rozumiem czym postawy szwedzkich dziennikarzy w dzisiejszych czasach. Powinni się wstydzić!" – Pisze na swoim profilu na Facebooku.

W październiku 2015 roku dziennik opublikował duży reportaż o chłopięcym uchodźcy Zabi Nasro twierdząc, że ma on 16 lat.

Jednak ze zdjęć opublikowanych w gazecie wynikało raczej, że w rzeczywistości chodzi tu o około 30-letniego mężczyznę. Witryna Avpixlat odkryła, że "dziecko" było użytkownikiem strony randkowej od 2008 roku. Jednocześnie ze zdjęć opublikowanych na Facebooku wynika, że zanim postanowił "uciec" do Szwecji, Nasro prowadził luksusowe życie w Turcji.

Hanna Lindholm, działaczka młodzieżówki partii Szwedzkich Demokratów (SD), zwraca uwagę na Facebooku, że GP zmieniło z czasem treść artykułu i usunęło zdjęcia Zabi Nasro, ze względu na... "ataki na osoby związane z reportażem".

W komentarzu pod postem Lindy Rolf Söderlind pisze, że oryginalny artykuł najprawdopodobniej został usunięty kilka tygodni temu. Kieruje on też ostre słowa krytyki do swoich szwedzkich kolegów dziennikarzy.

"Jestem starym korespondentem zagranicznym, pracującym na co dzień w języku angielskim. Nie rozumiem postawy niektórych szwedzkich dziennikarzy w dzisiejszych czasach. Powinni się wstydzić!" – pisze Söderlind.

Dziennikarz podkreśla również, że pomimo opublikowania oczywiście nieprawdziwych informacji, dziennik Göteborgs-Posten nie wydał jak dotąd żadnego sprostowania.

"W tym przypadku GP łatwo udało się oszukać swoich czytelników. Powodem były wymogi politycznej poprawności, jeśli dobrze rozumiem. Dziennik złamał zasady obowiązujące w poważnym dziennikarstwie. Nie wiem czy szwedzkich dziennikarzy obowiązują jeszcze jakieś etyczne reguły. Czy Göteborgs-Posten zostało zgłoszone do Rzecznika ds. Mediów?" – pyta Söderlind.

W służbie władzy

Gdy pewien inny użytkownik Facebooka wspomina o istnieniu mediów alternatywnych, Rolf Söderlind odpowiada w następujący sposób.

"Zakładam, że pisząc o alternatywnych mediach masz na myśli walkę o prawdę między niektórymi uznanymi mediami, które są na usługach władzy, a sajtami takimi jak np. Fria Tider.

Przypominam sobie gdy w czasach zimnej wojny pracowałem w Europie. Za pomocą prostych, drukowanych w podziemiu ulotek, próbowano wówczas przebić się przez socjalistyczny monopol prasowy w ZSRR, Wschodnich Niemczech, czy w Polsce. Piszę trochę o tym w moich pamiętnikach 'Dagar Jag Aldrig Glömmer' (dosłownie: Dni, których nigdy nie zapomnę)."

nic Rolf Söderlind

Rolf Söderlind

 

Szwecja, anonse1

 

 

  

 

   
 

Łucja Szreder Artykuł z Fria Tider..., tłumaczenie:
Łucja Szreder
łs@Szwecja.net

   
  

 

   
 

http://szwecja.net/NOW/fs-now/2015/Weteran.html