pil Szwecja / Nowiny / 2015 / ... Szwecja.net
 

Sobota, 14 marca 2015 r.   00974
Monika Solaniuk

Po co tam jadę

Nie pamiętam ile razy już byłam w Szwecji, przestałam liczyć, bo to bez sensu. Byłam kilka razy w Kalskronie, odwiedziłam Gotlandię, okolice Stenungsund, Kalmar, Olandię i oczywiście Sztokholm, latem i zimą.

Ciężko mi przypomnieć sobie moment, kiedy zainteresowałam się północną częścią naszego kontynentu i czemu. Jak teraz analizuję, to w sumie od dzieciństwa coś mnie ciągnęło w tamte rejony. Jedna z ulubionych książek z dzieciństwa to "Dzieci z Bullerbyn", a jak tylko zapisałam się do biblioteki, to od razu wziełąm z półki "Przygody Muminków".

Teraz już rozumiem czemu te książki są takie trochę mroczne i dziwne. Myślę, że pewien wpływ musiał mieć na mnie Joe Tempest, wokalista zespołu Europe. Będąc dzieckiem zobaczyłam ich teledysk do "Final Countdown" i... zakochałam się w wokaliście. Później oczywiście mi przeszło, ale sentyment pozostał. Moje zainteresowanie Skandynawią powróciło w liceum. Nie zainicjował tego z pewnością żaden Wiking ani zespół metalowy, tylko wydaje mi się, że obejrzałam film dokumentalny o szwedzkiej przyrodzie, a później już poszło. Musiałam się zachwycić jednym z niezliczonych szwedzkich czerwonych domków.

nic Monika Solaniuk

Monika Solaniuk.

 

  

Szwedzka opalenizna

Nie pamiętam ile razy już byłam w Szwecji, przestałam liczyć, bo to bez sensu. Byłam kilka razy w Kalskronie, odwiedziłam Gotlandię podczas tygodnia średniowiecznego, okolice Stenungsund, Kalmar, Olandię i oczywiście Sztokholm latem i zimą. Została mi jeszcze cała północna część to odkrycia, ale co się odwlecze to nie uciecze.

Jeden z najczęstszych komentarzy jaki słyszę, kiedy mówię o kolejnej wyprawie do Skandynawii to "Po co tam jedziesz, przecież tam zimno". No cóż zdecydowanie bardziej wolę wysokie temperatury w fińskiej saunie niż leżenie plackiem na egipskiej plaży lub jakiejś innej zatłoczonej riwierze. Nikt mi nie wierzy, kiedy mówię, że największą opaleniznę miałam właśnie po pobycie w Szwecji.

Kiedy jeszcze byłam studentką pojechaliśmy ze znajomymi pod namioty w okolice Stenungsund na zachodnim wybrzeżu Szwecji, wyspy Tjörn i Orust. I co tam zastaliśmy? Zero deszczu, duchota, temperatury w słońcu sięgające 40°C. Do Polski przywiozłam wypłowiałe włosy i tak opaloną skórę, że nawet mnie tata nie poznał na terminalu w Gdyni, a mama zapytała "O Boże, dziecko, co ci się stało?". Nie wspominając znajomych, pytających "A gdzie się tak ładnie opaliłaś? Egipt, Grecja, Hiszpania?". I wielkie niedowierzanie po usłyszeniu odpowiedzi – Szwecja. Niektórzy naprawdę wierzą, że tam przez cały rok leży śnieg i tylko łosie hasają.

   

Szwecja, Orust.

Wyspa Orust na zachodnim wybrzeżu Szwecji. Foto Bengt Hedberg.

  

Od pierwszego stąpnięcia

Miejsce, w którym po raz pierwszy postawiłam stopę w Szwecji to Karlskrona. Jest to niewielkie miasto w południowej Szwecji, pięknie położone po części na wyspach Archipelagu Blekinge. Blekinge to zarówno nazwa krainy geograficznej jak i województwa. Za każdym razem jak dobijam do brzegu i widzę ten szwedzki archipelag z kolorowymi domkami na kamienistych wysepkach to aż podskakuję z radości, ale jednocześnie łezka mi się w oku kręci, że nie mamy takiego.

Pamiętam wszechogarniający spokój i brak tłumów na ulicach. Hotel *** który dla mnie był jak *****. Czyściutko, TV, ręczniczki a wieczorem darmowa kawka dla gości hotelowych. Pamiętam, że strasznie mnie to zdziwiło, bo nigdy wcześniej nie byłam w hotelu, który by serwował darmową kawkę. Oczywiście jak typowa Polka, wietrzyłam podstęp i byłam pewna, że na pewno i tak trzeba będzie zapłacić (przypis red.*). Porównując ten hotel z *** hotelem, w którym zatrzymałam się w Paryżu niedaleko Moulin Rouge to we Francji spałam w jakiejś spelunce.

Kolejne moje zdziwienie to komisariat policji otwarty do 16-tej. Duże odsłonięte okna, obrusy na stołach i kwiaty w wazonach. Dobrze, że był napis, bo inaczej weszłabym myśląc, że to restauracja. Na plaży kolejne zdziwienie. Na środku stoi sobie jakiś drewniany domek... co to może być? Wchodzę do środka a to toaleta. Czysta, spłuczka, papierowe ręczniki, ciepła woda – raj normalnie! Acha, bezpłatna, to chyba jasne. Może u nas też by warto było pozbyć się w niektórych miejscach toy toyi?

Szwecja, Karlskrona

Karlskrona.

  Szwecja, Gotlandia.

"Tłok" na rynku w Karlskronie.

Szwecja, anonse1

  

Kasa

Nie będę rozpisywać się jak to tam drogo itd. Uważam, że jak decydujesz się gdzieś jechać to musisz się z tym liczyć. Wkurza mnie i śmieszy jednocześnie jak ludzie wybierają się do Skandynawii i w kółko narzekają na ceny. Jak drogo to nie jedź, po co to gadać ciagle?

Moje kolejne wyjazdy do Szwecji to były tzw. wyjazdy integracyjne. I się zaczęło przeliczanie, a kawa u nas tyle, nie kupię bo drogo, bo nic się nie opłaca. W tym momencie nie byłabym sobą gdybym natychmiast nie poszła po dużą kawę i ciastko.

 

Szwecja, Gotlandia

  

Średniowieczna Szwecja

Najczęściej oferowane wycieczki do Szwecji to Sztokholm, Ystad, Karlskrona oraz Kalmar i Olandia. Oczywiście, polecam bez wątpienia, ale niesamowitą atrakcją jest również wyspa Gotlandia (Gotland). Najlepiej odwiedzić to miejsce na początku sierpnia, kiedy odbywa się tam tydzień średniowieczny.

Po raz kolejny miałam szczęście do pogody. Cały dzień słońce i ani jednej chmurki na niebie. Kolorowe domki, brukowane uliczki, a wszędzie róże w pełnym rozkwicie. Niektórzy pewnie by się dziwili skąd tam róże skoro wciąż tak zimno? A no widać jakoś kwitną. Zauważyłam, że w całej Skandynawii ludzie mają kwiaty przed domami, na balkonach, w miastach, na peryferiach. Dodaje to wszystko jeszcze uroku.

Visby jest niesamowicie malownicze i naprawdę można poczuć ducha średniowiecza. Malutkie domki (nie wiem jak Szwedzi się w nich mieszczą) a między nimi ruiny budowli średniowiecznych i jeszcze do tego widok na morze i zachodzące słońce. Absolutnie nic więcej do szczęścia nie potrzeba, a tu jeszcze niespodzianka w postaci Wikingów przechadzających się ulicami. No tak, w końcu tydzień średniowieczny to wszyscy mogą na kilka dni wrócić do korzeni :-)

 

 

Sceny z Visby na Gotlandi, od lewej: Ukwiecone Visby; Jeśli ktoś uważa, że Wikingowie to już przeszłość to jest w błędzie; Pojedynek rycerski podczas tygodnia średniowiecznego; Jedna z wielu różanych uliczek.

  

 

   
 

Monika SolaniukMonika Solaniuk
ms@szwecja.net

   
 

   
 

*) Pierwsza zasada ekonomi: Nie ma darmowych obiadów. Ani kawy.

 

Monika Solaniuk w Islandii.
Thingvellir National Park.

Islandia,
 

http://szwecja.net/NOW/fs-now/2015/ms1-Pocotamjade.html