pil Szwecja / Nowiny / 2014 / ... Szwecja.net
 

Piątek, 28 marca 2014 r.   00901

Pocztówka z Geteborga

W drodze do Norwegii dwa dni spędzamy w zachodniej Szwecji. Nie przegapiamy okazji by odwiedzić Geteborg (Göteborg) i okolice. Patrząc na mapę, drugie co do wielkości miasto Szwecji leży dokładnie w połowie drogi z Trelleborga do Oslo, nad cieśniną Kattegat i rzeką Göta. Takie położenie zdecydowało o charakterze i rozwoju miasta.

Nieco poza miastem

Już na samym początku zdecydowaliśmy, że w drodze do Norwegii – zatrzymamy się na północ od Geteborga, a w drodze powrotnej, trochę czasu spędzimy w tym mieście.

Na pierwszą noc w Szwecji zatrzymujemy się w Kungälv, nieco na północ od miasta, w zabytkowym domu turtstycznym z 1881 r. tzw. vandrarhem. Miasteczko leży nad rzeką Nordre älv, odnogą Göta älv (älv=rzeka).

Wbrew pozorom nie jest to ciche i senne miejsce. Właśnie odbywa się tu zjazd starych samochodów i motocykli. Istna rewia mody – samochodów i ich właścicieli. Nieoczekiwanie przenosimy się w lata 20. i 30. ubiegłego wieku. Parada jaką obserwujemy wprawia nas w nieopisany zachwyt – takie cacka jeżdżą tu po ulicach!. Wyglądają niesamowicie na tle urokliwych drewnianych, kolorowych domów na starym mieście.

Kungälv, Chevrolet 1931

Takie cacka jeżdżą tu po mieście.

Jednak Kungälv słynie przede wszystkim ze starej granitowej twierdzy Bohus fästning na urwisku otoczonym naturalną fosą Nordre älv. Jej okrągła wieża – baszta Fars Hatt (Ojcowski Kapelusz) pyszni się nad miastem od 1308 roku. Jako jedyna oparła się licznym przebudowom, kiedy za każdym razem wzmacniano fortyfikacje twierdzy. Przechodziła z rąk do rąk. Należała do Norwegów, Duńczyków by ostatecznie stać się własnością Szwedów. Zmieniały się też jej funkcje. Była twierdzą, później więzieniem, a na końcu częścią bastionu. W XVIII w. stała się na tyle nieużyteczna, że pragmatyczni Szwedzi przystąpili do rozbiórki. Z pozyskanych cegieł – mieszkańcy Kungälv budowali domy. Ale i na rozbiórkę zabrakło pieniędzy. W tym co pozostało – zorganizowano muzeum. Teraz można zwiedzać mroczne lochy, wilgotne piwnice i chodzić po murach.

Szwecja, kungälv, Twierdza Bohus, baszta Fars Hatt.

Twierdza Bohus w Kungälv, baszta zwana Fars Hatt – Ojcowski Kapelusz.

Po tej dawce historii z przyjemnością udajemy się na relaksujący spacer po cichym już miasteczku, zapuszczając się daleko aż na jego peryferie. Mijamy dobrze utrzymany drewniany protestancki kościół ale bardziej zachwycają nas kolorowe drewniane domy z pięknymi kompozycjami z kwiatów, w oknach.

Mimo, iż do schroniska wracamy późno to chcemy jeszcze nacieszyć się wyjątkowym miejscem i posiedzieć z przyjaciółmi na werandzie, dzieląc się wrażeniami.

nic

Hanka Jefimowicz

Hanka Jefimowicz.
Więcej o autorce...

 

Szwecja, anonse1

 

 

  

Pół dnia w Geteborgu...

…to stanowczo za mało by zobaczyć całe miasto, ale poczuć jego klimat – wystarczająco. Skupiamy się więc na najważniejszych według nas miejscach. Bez kłopotu podjeżdżamy do dzielnicy Nordstaden. Jej naturalne granice wyznaczają rzeka Göta oraz trzy kanały: Stora Hamn-kanalen, Vallgraven i jego przedłużenie Rosenlundskanalen. Tu stoją dwa najnowocześniejsze budynki miasta – Opera i wieżowiec Lipstick. Chcemy je koniecznie zobaczyć. Poza tym port, jacht club i Maritima Centrum, największe na świecie pływające muzeum statków.

Historycznym i zarazem centralnym miejscem Nordstaden jest Gustav Adolf Torg z pomnikiem króla. Jedną z pierzei zajmuje klasycystyczny ratusz. Obecnie siedziba urzędu stanu cywilnego i archiwum.

Każdy chce mieć zdjęcie ze słynnym Lwem Północy, jak nazywany jest Król Gustav Adolf. I nic dziwnego – jest obowiązkowe. Potem już ruszamy w miasto. Ale chcemy napić się kawy, a to nie takie łatwe. Knajpki są jeszcze zamknięte. Znaleźliśmy miły nowoczesny bar. Jesteśmy tu pierwszymi dzisiaj gośćmi więc mile nas przyjmują. Kawa jest dobra, szybko stawia na nogi. Ma potrzymać długo, bo na następną nie będzie tu czasu.

 

 

Szwecja, Geteborg opera

Norwegia, Oslo opera

Szwecja.netOpera w Geteborgu. Foto Wikipedia

Szwecja.netOpera w Oslo. Foto Erik Berg. 

  

Jeszcze sennymi, pustymi uliczkami dochodzimy do portu. Przed nami nowoczesny gmach opery. Dzieło Jana Izikovitza z 1994 r. Mając w świeżej pamięci Operę w Oslo, nie możemy uciec od porównań. Szkło, metal i nawiązanie do miejsca, w którym stoją to – to co je łączy. Linia architektoniczna Opery w Oslo, nad brzegiem Oslofjordu – nawiązuje do bryły góry lodowej. Z jej dachu – tarasu widokowego podziwia się niezrównany widok na fiord.

Opera w Geteborgu z daleka wygląda jak ogromny statek. Z bliska dopatrzeć się można jeszcze coś z żurawia portowego, a nawet skrzydeł mewy. Operowa restauracja oprócz wyśmienitych zapewnie dań (nie próbowaliśmy) oferuje wspaniały widok na port.

Obie – w minimalistycznym stylu, zgodnie ze skandynawskim design'em. Obie – wyjątkowo piękne.

Nieco dalej – zmiana krajobrazu portowego. Znaleźliśmy się w jacht clubie. Przy kei stoją zacumowane żaglowce. Nie paradują, żagle nie są postawione. Ale i tak prezentują się nieźle. Ich maszty są doskonałym tłem dla budynku zwanego trafnie Lipstick – szminka. Rzeczywiście wygląda jak wielka pomadka do ust o intensywnie czerwonym kolorze. Nie sposób nie zrobić sobie tu zdjęcia.

   

Szwecja, Geteborg, Hanka, jacht club, Lip

 
   Autorka na tle jachtów i... pomadki. Tak przezywany jest biurowiec w tle – duma Geteborga.   Szwecja, Trelleborga, parasolki

Parasolki z Trelleborga.

  

Spacerkiem portowym nabrzeżem dochodzimy do muzeum morskiego Maritima. Dowiadujemy się o historiach z czasów kiedy w XVII w. port w Geteborgu dominował w handlu z Azją i o historiach chwały stoczni w XIX wieku. Ale przede wszystkim – drewniane łajby, wielkie koło sterownicze dają nam możliwość wypróbowania naszych umiejętności wilków morskich. Dla większości z nas to … powrót do dzieciństwa…

Jako geograf nie tracę okazji i przystaje przy wielkiej mapie Kanału Göta i jak to bywa przy planowaniu kolejnych wakacji… wodzę palcem po mapie. Kto wie, kto wie – może to rzeczywiście jest jakiś pomysł na kolejną podróż?

Czas wracać na Gustav Adolf Torg . Za chwilę podjedzie nasz busik i zabierze nas w dalszą drogę do Trelleborga.

Długo towarzyszy nam widok na cieśniny duńskie z ledwo co widocznym mostem przez cieśninę Sund (Öresund), łączącym Szwecję z Danią. O miano najdłuższego w Europie konkuruje z mostem Vasco da Gama nad Tagiem w Lizbonie. Ten ma ponad 17 km długości. Szwedzk-duński most ma 7 845 m, jednak całkowite połączenie z kontynentem wynosi 15,9 km, gdyż spora część "mostu" biegnie pod cieśniną Sund.

 
  

Fontanny na do widzenia…

...są dopełnieniem wszystkich wrażeń tego dnia. Mnie najbardziej zachwyciły…Parasolki z Trelleborga. Przywodzą na myśl piosenkę ze słynnego filmu "Parasolki z Cherbourga" …

I jak to zwykle bywa od razu ją nucimy i ze śpiewem na ustach okrętujemy się na promie. Przed nami Rugia.

 

Więcej podróżniczych opowieści Hanki Jefimowicz:
- Nie tylko fiordy
- Trzy żywioły i niedźwiedź, Spitsbergen.

  

 

   
 

HankaHanka Jefimowicz
hefi@amu.edu.pl

 

 

 

 

Foto Hanka Jefimowicz.

 

http://szwecja.net/NOW/fs-now/2014/Geteborg.html