pil Szwecja / Nowiny / 2013 / ... Szwecja.net
Ekipa

Paru przyjaciół z Gorzowa Wielkopolskiego znalazło wolną chwilkę. Ponieważ były to wakacje, więc wybrali się na wycieczkę. W 14 dni okrążyli Bałtyk, odwiedzając osiem krajów – oprócz Polski.

 

Sobota, 26 października 2013 r.   01141

W 14 dni dookoła Bałtyku

Część 1. / Część 2. / Część 3. / Część 4.

Zauroczeni pięknem Norwegii, postanowiliśmy poznać ją lepiej i zobaczyć więcej, niż tylko najbardziej znane rejony Fiordland. A może jeszcze trochę więcej niż Norwegia..?

W styczniu zrodził się plan, później dokonaliśmy rezerwacji noclegów (interesowały nas domki na campingach, mieszkania wakacyjne – popularne hutte,a także hostele). Musiały posiadać przede wszystkim: dogodne zaplecze kuchenne, odpowiednią lokalizację, pasującą do harmonogramu naszego wyjazdu, no i oczywiście cenę do zaakceptowania. Mile widziane były również sanitariaty w domkach. Trzeba pamiętać, że Norwegia jest zdecydowanie jednym z najdroższych krajów europejskich, a nasze możliwości finansowe były dosyć ograniczone. Dobrym pomysłem okazało się też zarezerwowanie newralgicznych, kilkugodzinnych przepraw promowych. Na krótsze przeprawy rezerwacja nie jest konieczna.

Dosyć solidnie zapakowani, 10.07.2013 wyruszyliśmy z Gorzowa Wlkp. w kierunku Niemiec i Danii.

Pożegnanie kontynentu

Po nocnej podróży dojeżdżamy do "końca" północnej Danii, do Hirtshals. W oczekiwaniu na prom do Norwegii zwiedzamy typowo portowe miasteczko, którego największymi atrakcjami są latarnia morska i umocnienia z okresu II Wojny Światowej.

Przy późnym śniadaniu, przygotowanym z własnych zapasów na piknikowym parkingu, towarzyszy nam piękny widok na cieśninę Skagerrak w pełnym słońcu. Tej słonecznej pogody będzie nam nie raz brakować w bardzo deszczowej Norwegii.

nic Ryszard Drobniak

Dr Ryszard Drobniak, geograf i podróżnik, był głównym organizatorem wycieczki.

Więcej o autorze...

 

 

Szwecja, anonse1

o
  

Na terminalu promowym setki samochodów, głównie tzw. camper van (samochody mieszkalne) ze spragnionymi podziwiania uroków Norwegii turystami z całej Europy – choć jak zwykle najwięcej jest Niemców. Podziwiamy zręczność kapitana naszego promu, który tą potężną jednostkę precyzyjnie wyprowadza z maleńkiego portu na pełne morze. 3-godzinny rejs wykorzystujemy na leżenie na pokładzie i "łapanie" promieni słonecznych przy dosyć silnym wietrze, który często będzie nam towarzyszyć w naszej skandynawskiej przygodzie.

Hirtshals

Latarnia morska w Hirtshals. Przed przeprawa prowowa do Norwegii.

Wkraczamy do Norwegii

Po dobiciu do portu Kristiansand oglądamy przyportowe kawiarnie, często ozdabiane atrybutami tego nadmorskiego miasta, takimi jak: kotwice, łodzie, maszty. Potem zwiedzamy starą, drewnianą dzielnicę Posebyen, która, mówiąc szczerze, nieco rozczarowuje. Gubi ona swój urok w zbyt szerokich ulicach i plastikowych oknach, zdecydowanie niepasujących do XIX-wiecznego wystroju.

Trochę już zmęczeni, po zarwanej nocy, kierujemy się do Mandal, które jest najbardziej na południe położonym miastem Norwegii. Camping znajduje się przy ujściu rzeki Mandalselva i posiada raptem cztery domki campingowe, z czego trzy zajmuje nasza ekipa. Szybkie przygotowanie kolacji, gdzie tradycyjnie w głównych rolach występują nasze wspaniałe panie. Faceci są od zmywania, porządkowania, pakowania samochodu. Zdecydowanie sprawdziła się koncepcja przygotowania własnych półproduktów w Polsce, co pozwoliło nam zaoszczędzić sporo pieniędzy, ale przede wszystkim czasu (odpadło szukanie sklepów, właściwych produktów). Czasu tego, nawet przy takim zorganizowaniu, nigdy nie będzie za dużo.

W drodze do Stavanger zatrzymujemy się na krótko w Egersund, które szczyci się jednym z najlepiej zachowanych drewnianych miast w Norwegii. I jest tak w rzeczywistości. Gdy dodamy do tego, że w mieście znajduje się punkt widokowy, z którego roztacza się wspaniały widok na miasto i fiordy, stwierdzamy, że przyjazd do Egersund, wiążący się ze zjechaniem z naszej głównej trasy, był bardzo dobrym pomysłem.

 

Egersund

  

Egersund z punktu widokowego.

Stavanger

Po przyjeździe do Stavanger przez dłuższy czas nie możemy znaleźć naszego hotelu, a nawigacja uparcie prowadzi nas w zupełnie inne miejsca! Hotel okazuje się być połączony ze szpitalem dla noworodków (stąd pewnie ta trudność). Ciekawostką jest, że na śniadanie do ogólnej hotelowej restauracji przyjeżdżają mamy z wózkami i swoimi pociechami. I jakoś tutaj nikomu to nie przeszkadza!

Celem naszego popołudniowego spaceru do centrum Stavanger jest obejrzenie wspaniałej drewnianej starówki pochodzącej z XVIII wieku i będącej największym skupiskiem drewnianej zabudowy w Północnej Europie. Malowniczo położona na zboczu, atrakcyjnie prezentuje się w promieniach zachodzącego słońca. Nasze panie zachwycają się udekorowanymi domkami, bogactwem kwiatów na parapetach okien. Spacerując brukowanymi uliczkami, spoglądamy na niewielką zatokę ze starym portem, w którym obecnie cumują głównie statki turystyczne. Na zakończenie dnia wspinamy się jeszcze na wzgórze z Wieżą Valberg, skąd rozciąga się malowniczy widok na najważniejszą część starego Stavanger.

  Stavanger
   Stavanger

Stavanger.

  

Dalej na północ

Następnego dnia z dużymi nadziejami na wspaniałe widoki ruszamy w kierunku słynnej półki skalnej Preikestolen, wiszącej ponad 600 metrów nad fiordem Lyse. Po ponad 1,5 godzinnej wspinaczce, mijając liczne tablice informujące o atrakcjach przyrodniczo-geologicznych, pojawiających się na szlaku, docieramy do celu i … zamiast wspaniałych widoków widzimy jedynie gęstą mgłę. Niestety, bywa i tak. Zwłaszcza w Norwegii.

Po powrocie na parking kierujemy się na północ Norwegii. Przez najbliższe pięć dni jedziemy bądź to szerokimi dolinami śródgórskimi, rozległymi, pokrytymi tundrą płaskowyżami, bądź też pokonując kręte, zapierające w piersiach dech trasy na wysuniętych w głąb fiordów półkach skalnych. Nasi kierowcy (Mirka i Leszek) zarówno tutaj, jak i na całej trasie pokazują swój kunszt.

Ponieważ niejednokrotnie pokonujemy w ciągu dnia trasy 500-700 kilometrowe, dzień rozpoczynamy wcześnie i późno kończymy. Najwięcej czasu spędzamy oczywiście w samochodzie i na robieniu zdjęć, a kolejną, powtarzającą się rutyną jest codzienne, szybkie przygotowywanie posiłków. W końcu opanowujemy to do perfekcji i bez słów jest wiadome, kto zawiaduje termosem oraz kto zna zawartość czerwonej lodówki turystycznej, a kto zielonej.

Trondheim, Gamle Bybro

 

Szwecja, anonse1

  

Do kolebki norweskiej państwowości Trondheim dojeżdżamy w strugach deszczu i chłodzie (9 stopni Celsjusza - 14 lipca!). Mimo tego humory dopisują, a zabawne zdjęcia Mirki i Beaty przy słynnym moście Gamle Bybro, na tle potężnych czerwonych magazynów portowych, mówią same za siebie.

C.d.n.

 

 

Więcej zdjęć z podróży...
Zdjęcia © autor.

  

 

   
 

Ryszard Drobniak
Dro-Tour
biuro@dro-tour.pl

   
 

Szwecja

W 14 dni dookoła Bałtyku: Część 1. / Część 2. / Część 3. / Część 4.

http://szwecja.net/NOW/fs-now/2013/14dni/14dni1.html

 

 Preikestolen.

Preikestolen