pil Szwecja / Nowiny / 2013 / ... Szwecja.net
 

Sobota, 21 grudniaa 2013 r.   00542
Tekst i zdjęcia: Hanka Jefimowicz

3000 km od domu, 1100 km od bieguna i 800 km na północ od wybrzeży Norwegii leży Spitsbergen, największa wyspa Archipelagu Svalbard Wysokiej Arktyki.

 

Trzy żywioły i niedźwiedź Spitsbergen 2013.

Część 2/3.     cz.1. cz.3.

 

Nieoczekiwana zmiana planów

I stało się – rano wypatrzyliśmy niedźwiedzicę z dwoma małymi. Na razie baraszkują za rzeką, jakieś 800 metrów od nas. Najprawdopodobniej zwabiły je szczątki kaszalota zalegające w Zatoce od ubiegłego roku.

To zmienia całkowicie nasze plany. Zamiast penetrować kolejną dolinę i lodowiec, my nie ruszamy się z miejsca. Swoje plany muszą też zweryfikować młodzi geolodzy z uniwersytetu w Longyearbyen. Właśnie przypłynęli na badania. Nie mogą jednak ich realizować jeśli w pobliżu są niedźwiedzie. Odpływają więc z kwitkiem.

My bacznie obserwujemy przez lornetki okolice. Niedźwiedzie zdają się w ogóle nami nie interesować. Maluchy bawią się, potem jedzą, karmione przez matkę, podchodzą do kaszalota, a potem śpią. Sprawiają wrażenie, że nas ani nie widzą ani nie słyszą. Hmmm…

nic Hanka Jefimowicz

Hanka Jefimowicz.
Więcej o autorce...

 

Misie

Pojawiły sie misie za rzeką.

  

Późnym popołudniem, kiedy wypogodziło się, ruszamy na rekonesans Doliny Ebba, nie przekraczając rzeki. Z innej perspektywy podziwiamy Wordiekammen i niesamowitą ilość drewna dryftowego u jego podnóża. Skąd się tu wzięło? Na Spitsbergenie nie ma przecież lasów. Przypłynęło , niesione prądami aż z Syberii. Tylko niewielka jego część pochodzi z pobliskich sztolni kopalni węgla kamiennego.

Na Spitsbergenie las zminiaturyzowany jest do dębika ośmiopłatkowego. Pojedynczy egzemplarz jest wielkości dłoni z liśćmi wielkości paznokcia i rośnie poziomo, rozrastając się rozłogami (podobnie jak truskawki). Tworzy tzw. maty – "las spitsbergeński". Obok na różowo kwitnie skalnica, oryginalny kudłacz i urocze dzwoneczki, podobne do naszej śnieżycy. Spacerując podglądamy tundrę. Teraz, latem jest jak gąbka nasączona wodą. Wieczna zmarzlina topi się na głębokość do 2,5 m, tworząc oryginalne powierzchniowe formy – tufiny i pingo.

Po tundrze beztrosko hulają stada reniferów. Gubią poroże i zmieniają sierść z białej (zimowy kamuflaż) na ciemną (letni). Paradoksalnie, renifery nie są pożywieniem dla niedźwiedzi polarnych. Na lądzie biegają za szybko a białe niedźwiedzie doskonale polują tylko na lodzie.

Bliskie spotkanie z Białym

Rano budzą nas dziwne, dotąd niesłyszane, chrobotania, trzaski itp. dźwięki. Potem dwa wystrzały.

Do naszych beczek z zapasami żywności dobrały się miśki. Najprawdopodobniej znudziło im się organiczne jedzenie w postaci szczątków kaszalota i postanowiły spróbować przemysłowego. To jedna wersja. Druga – zwabiły je pozostawione na zewnątrz chipsy z ryb o mocno intensywnym zapachu. Zjadły je, a potem dobrały się do beczki i przebiły ją na wylot. W zjedzeniu zawartości przeszkodziły im dwa strzały w górę, skutecznie przepędzając na południe, w kierunku lodowca Nordenskjøld . Uff, napędziły nam strachu…

Spotkanie z niedźwiedziem polarnym to nierówne szanse. Dorosły osobnik waży blisko tonę, jak stanie na tylnich łapach to ma 3 m wysokości, biega z prędkością 65 km/godz. i doskonale pływa. Zabicie niedźwiedzia jest ostatecznością i na dodatek trzeba się tłumaczyć przed gubernatorem, a przesłuchanie jest podobne do prokuratorskiego. Jeśli zdarzy się odwrotnie – nie dzieje się nic, bo nie ma kogo przesłuchać. W Muzem Svalbardu w Longyearbyen przed traperską chatą stoi nabita strzelba…nieszczęśnik nie zdążył jej użyć tak szybko został zjedzony…

  ∑lady nied≈wiedzia

Przed chwilą szedł tu niedźwiedź.

Billefjord i Masyw Piramidy z podejścia  na Wordiekammen

Billefjord i Masyw Piramidy z podejścia  na Wordiekammen.

 

  

Moreny, lodowce, rzeki…

Spitsbergen pokryty jest lodem w 60% a środkowa jego część tylko – w 40%. Większość lodowców kończy się na lądzie. Te w środkowej części wyspy biorą swój początek z ogromnego pola lodowego Łomonosowa. Chcąc do nich dotrzeć trzeba pokonać długą drogę przez tundrę, przekraczając rzeki i potoki a potem wdrapać się na wzgórza morenowe, przemierzać duże połacie śniegu i nieustannie obserwować teren. Tak wygląda nasza codzienność podczas kolejnych dni trekkingu.

Uzbrojeni w dwie strzelby, rakietnicę, lornetki i "z oczami naokoło głowy" ruszamy na północ, dokładnie w przeciwnym kierunku jak miśki, do sąsiedniej doliny by podejść pod lodowiec Ragnar. Długo towarzyszy nam przepiękny widok po drugiej stronie Zatoki Petunia. To Masyw Piramidy z czterema lodowcami: Hørbe, Ferdynand, Sven i Elsa.

Atrakcją na trasie jest Ruska Buda. Chata sklecona z drewna dryftowego przez Rosjan. Opuszczona w jedną noc, pozostawiona sama sobie popada w ruinę. Właśnie się do niej zbliżamy. Zatrzymujemy się i wchodzimy nawet do środka. Pozostawione puszki "byczków", gazety, zniszczone mapy z radzieckich czasów – tworzą bałagan trudny do opisania. Na ścianie ktoś napisał "tu byłem sobą".

Dalej pokonujemy dzielnie rzędy pagórków morenowych, wyznaczających zasięg lodowców w tzw. małej epoce lodowej, trwającej od XIV do XIX wieku Dziś lodowce są w recesji. Widać to na przykładzie lodowca Ragnar, do którego właśnie podchodzimy. Jego czoło jest w znacznej odległości od moren i mocno wypłaszczone.

Największy fun jest jednak przy przekraczaniu potoków. Nigdy nie wiadomo ile ich będzie po drodze i jakie są głębokie. Sytuacja jest zawsze bardzo dynamiczna. I to, że teraz udało nam się przekroczyć rzekę "suchą nogą" nie znaczy, że będzie tak z powrotem. Tak czy inaczej w każdym przypadku musimy zakładać nasze OP1 – przywieźliśmy je z kraju, zakupiwszy przedtem na allegro za jedyne 7,50 zł (!). Są w naszym podstawowym ekwipunku.

   

Spitsbergen

 Widok zapiera dech w piersiach

Przejscie przez rzekę Ebba.

 Przejscie przez rzekę Ebba.

  

Mittag-Löfflerbreen
– najpiękniejszy z lodowców

Od rana mży. Według prognoz popołudniu ma się jednak wypogodzić. Z wiarą więc ruszamy w około 10-cio godzinną trasę. Przekroczywszy wartką rzekę Ebba drogę mamy usłaną kwiatami…Po raz pierwszy spotykamy stanowiska maka svalbarskiego. To także symbol Svalbardu. Ale zaraz potem na ogromnej połaci śniegu, przez którą musimy przejść natrafiamy na świeżutkie ślady niedźwiedzia.

Misiek tu był nie tak dawno. Kiedy? Aż strach pomyśleć… Od razu ustawia to hierarchie symboli – król jest tylko jeden. My, nie mając wyboru i "z duszą na ramieniu i oczami dookoła głowy", kontynuujemy marsz dokładnie w przeciwnym kierunku do misia.

Pięknie się wypogodziło. Teraz naszą uwagę zwracają niezwykłe formacje zwietrzałych prastarych skał . Ich nazwy – Tarantula i Karawana a także Piramida i Sfinks – nie tylko nawiązują do kształtów ale są wyrazem tęsknoty za ciepłymi stronami.

Długo idziemy wzdłuż lodowca No-named i po 6-cio godzinnym marszu docieramy na przełęcz Rygpass – 450 m n.p.m. Wyżej jest tylko Tarantula (700 m n.p.m.). Warunki pogodowe są tu bardzo zmienne. Raz widoki przysłaniają chmury, ale kiedy albo opadną niżej albo rozchmurzy się na dłuższa chwile, to widok zapiera dech w piersiach. I wrażenie jest niezwykłe.

  Mak svalbardzki

Mak svalbardzki.

 

Svalbard, Tarantula

Tarantula.

  

Przed nami przestrzeń nie do ogarnięcia. Krajobraz z kilkoma planami. Na pierwszym – dolina. do której ogromnym jęzorem spływa lodowiec Mittag-Löfflerbreen. Ponad lodem pysznią się pojedyncze wzniesienia – tzw. nunataki Na trzecim – ogromne pole lodowe Łomonosowa, z którego bierze początek tenże lodowiec. A na horyzoncie najwyższe pasmo górskie – Góry Atomowe. Jeden z widocznych stąd szczytów to Newtontoppen (1717 m ) – najwyższy na Spitsbergenie. Jak się okazuje mamy wyjątkowe szczęście, nie tylko do miśków ale i do pogody. Nasz polarnik był tu kilka razy i najczęściej przechodził tylko na GPS-ch. Taka była mgła.

Chłoniemy te widoki przez ponad pół godziny, w czasie której kilka razy zmieniała się aura. Wracamy tą samą drogą, ale zaskakują nas głębokie, rwące potoki, których nie było jeszcze parę godzin temu. Musimy więc nadrobić drogi przez zasypany gruzem morenowym lodowiec. Spitsbergen zaskakuje nas codziennie. Jest nieprzewidywalny.

 

Trzy żywioły i niedźwiedź
Spitsbergen 2013

Część 1. Część 2. Część 3.

  

 

   
      
  

 

   
 

HankaHanka Jefimowicz
hefi@amu.edu.pl

   
 

 

 

http://szwecja.net/NOW/fs-now/2013/Spitsbergen2.html