pil Szwecja / Nowiny / 2013 / ... Szwecja.net
 

Piątek, 20 grudniaa 2013 r.   00874
Tekst i zdjęcia: Hanka Jefimowicz

 

Trzy żywioły i niedźwiedź Spitsbergen 2013.

Część 1/3.     cz.2. cz.3.

3000 km od domu, 1100 km od bieguna i 800 km na północ od wybrzeży Norwegii leży Spitsbergen, największa wyspa Archipelagu Svalbard Wysokiej Arktyki.

Po co Ty tam jedziesz?

– przecież tam nic nie ma, pytano mnie często przed wyprawą.

A ja spoglądając na Spitsbergen przez małe okienko samolotu stwierdzam, że jest niezwykle piękny. Łączy w sobie urok trzech żywiołów: morza, gór i lodu…

Promienie polarnego słońca wyostrzają stromiznę stoków i długie granie. Sprawiają, że lód widzimy nie biały a niebieski, a wody fiordów, głęboko wcięte w ląd, połyskują srebrem. I już nie mogę się doczekać kiedy będę zdobywać szczyty, chodzić po lodowcach, podglądać kwitnącą tundrę i zwierzęta.

Non stop dzień

Lądujemy w Longyearbyen. Jest koniec czerwca godzina 01.30 w nocy a jasno jak w dzień. Nic dziwnego, bo jest dzień – polarny. Jesteśmy daleko na północ od Koła Podbiegunowego, a to sprawia, że są tu całkiem inne warunki świetlne niż w naszej strefie umiarkowanej. Najbardziej typowym zjawiskiem jest dzień i noc polarna. Dzień polarny zaczyna się pod koniec kwietnia i trwa 133 dni. Nie zachodzące słońce podnosi temperaturę nawet do 12 stopni C. To dosyć ciepło jak na Arktykę. Wtedy fiordy , Is i Billefjord, stają się wolne od lodu, bo pak lodowy odpływa daleko na północ. Wraz z nim foki i… niedźwiedzie polarne.

nic Hanka Jefimowicz

Hanka Jefimowicz.
Więcej o autorce...

 

Svalbard, Spitsbergen, Szpitsbergen z lotu ptaka

Pierwszy widok na Spitsbergen,
z samolotu.

  

W królestwie Białego

To, że król jest tu jeden, przekonujemy się już w hali przylotów lotniska w Longyearbyen. Wielki biały niedźwiedź polarny na szczęście jest wypchany. Przed żywymi – ostrzega nas znak umieszczony na kierunkowskazie, tuż po wyjściu z lotniska. Pierwszy spacer po miasteczku tylko utwierdza nas w tym przekonaniu. Białe misie są wszędzie. Wypchane stoją na ulicy, w kościele, w wejściu do supermarketu, w sklepach z pamiątkami, spoglądają z banerów agencji turystycznych. Nieopodal portu stoi pomnik niedźwiedzia ze stali, niedźwiedź jest też wskazówką zegara słonecznego. Jest w logo szkoły. Oj, gdyby choć jeden był żywy już by nas nie było…

Białe niedźwiedzie (Ursus maritimus) są groźne. Nie mają naturalnych wrogów. Zagraża im tylko człowiek. Są wielkie, ważą 700-800 kg. Teoretycznie w lecie nie powinno ich tu być. Wraz z pakiem lodowym powinny oddalić się daleko na północ. Ale, jak to bywa , nie wszystkie zdążą. Nie mają co jeść a są głodne i wtedy są potencjalnym zagrożeniem dla ludzi Ich naturalny posiłek – foki – odpłynęły też na północ. Zostały niedobitki. Są renifery – ale te są zbyt szybkie i wytrzymałe. Trudno je upolować, tym bardziej, że miśki polują tylko na lodzie.

A człowiek nie ma szans. Z każdego punktu jest widoczny jak na dłoni. Na Spitsbergenie nie ma krzewów, nie ma drzew a tym samym – nie ma lasów. Na spotkanie z tym drapieżnikiem trzeba być przygotowanym w każdej chwili, a postępując zgodnie z pewnymi zasadami możemy się obronić.

Żywność zawsze powinna być hermetycznie zamknięta czy to w plecakach czy w beczkach w pewnej odległości od miejsca noclegowego. Powinno posiadać się umiejętność posługiwania bronią – bez tego ani rusz w głąb Spitsbergenu. Jeśli dojdzie do spotkania z niedźwiedziem możemy użyć broni tylko w obronie własnej i najpierw strzelamy w górę aby odstraszyć zwierzę a tylko w ostateczności w niedźwiedzia …najlepiej celować w klatkę piersiową…jest duża i łatwiej trafić. Zastrzelenie niedźwiedzia jest jednak ostatecznością. Od 1973 roku gatunek ten jest pod ochroną .

Przede wszystkim , choć to trudne do wyobrażenia, zachować spokój…
Po ulicach miasteczka ludzie chodzą ze strzelbami przewieszonymi przez ramię a przed wejściem do banku widnieje napis …"broń proszę pozostawić w depozycie".

Broń mamy i my, a pozwolenie na nią – doświadczony polarnik , który jest wśród nas. Zabieramy ją na pierwszy spacer po lodowcu, niedaleko Longyearbyen. Po miasteczku rozeszła się wieść, że po okolicy krąży niedźwiedzica z dwoma małymi.

  Ostrzeżenie przed białymi niedźwiedziami.

Uwaga! Białe niedźwiedzie – „Dotyczy całego Spitsbergen”.

Lodowiec Nordenskjold widziany podczas rejsu

Lodowiec Nordenskjøld widziany podczas rejsu.

  

Rejs po fiordach i chrzest polarny

Nie ulegamy panice i mimo, iż białe niedźwiedzie są także doskonałymi pływakami, my udajemy się na rejs po fiordach. Na pontonową łódź ładujemy nasze plecaki, broń i sami się okrętujemy. Niedźwiedzie polarne polują tylko na lodzie… a my podpływamy właśnie pod jedyny na środkowym Spitsbergenie lodowiec schodzący do wody, Nordenskjøld. Bacznie obserwując okolice poddajemy się urokowi lodowca. Jego jęzor spływający wprost do wody fiordu jest wysoki na około 60 m. W słoneczną pogodę, taką jak dziś, jest niezwykle niebieski. Minerały znajdujące się w jego cielsku pochłaniają część światła i oko ludzkie biały lód postrzega jako niebieski. Ponad jego powierzchnie wyrastają szpiczaste góry. To od nich, M. Barents, holenderski żeglarz i odkrywca wyspy w 1583 roku, nadał nazwę Spitsbergen.

Opuszczamy to niezwykłe miejsce wypływając na "szerokie wody" Billefjordu. Podziwiamy na brzegach niesamowite formacje silnie zerodowanych prastarych skał, pierwsze chaty traperskie i… Piramidę, opuszczoną poradziecką osadę górniczą, nad którą góruje masyw górski (905 m n.p.m.) o tej samej nazwie. W wodzie wypatrujemy foczkę. Nie wszystkie więc odpłynęły na północ.

   

Chrzest polarny

Masyw górskie Piramida (Pyramiden) nad Billefjorden. U podnóża góry leży dawna sowiecka osada, dzisiaj niezamieszkała.

  

Niezwykle ekscytujący, ponad 3-godzinny, rejs kończymy na środku Zatoki Petunia. Okazuje się, że jest właśnie odpływ i nasza łódź nie podpłynie do samego brzegu. Dno najeżone jest ostrymi skałami…Nie zastanawiamy się długo… szybko zdejmujemy nasze kamizelki, kombinezony i rzeczy osobiste, i wchodzimy do wody zimnej na jakieś 3, góra 4 stopnie, pokonując najszybciej jak się da około 50 m dzielące nas od brzegu. Potem niezwykle uczynni nasi chłopacy wracają po nasze plecaki.

Wieczorem przy kolacji w blasku polarnego dnia , dowiadujemy się, że był to nasz chrzest polarny. Cieszy nas to bardzo bo już zdążyliśmy się nasłuchać o legendarnych ceremoniach tego typu. Nasz chrzest, mimo zaskoczenia, nie był aż tak dotkliwy. Sprawiła to m.in. piękna słoneczna pogoda.

Początek trekkingu

Na Spitsbergenie fajne jest to, że nie ma presji czasu. To efekt dnia polarnego. Wszystkie poranne czynności robi się ze spokojem. Najważniejsza jest jednak obserwacja okolicy. Spitsbergen to takie miejsce, gdzie do toalety chodzi się pod bronią i w towarzystwie.

Upewniwszy się, że miśków nadal nie ma, wybieramy się w pierwszą trasę na Wordiekammen, kilkuwierzchołkowy szczyt z kulminacją 805 m n.p.m. Ktoś spyta, co to za wysokość!? A jednak – to jest rzeczywiste przewyższenie, które trzeba pokonać. Tu Góry zaczynają się od poziomu morza a nie tak jak np. w Himalajach od 3000 m n.p.m.

   

W drodze na Wordiekammen.

W drodze na Wordiekammen

  

Zanim zdobędziemy jeden z niższych wierzchołków, bo w zdobyciu najwyższego na przeszkodzie stanęła nam przepaść nie do sforsowania (tu nie ma też szlaków!), pokonujemy duże połaci śniegu. Trudy podejścia wynagradzają widoki. Najpierw na lodowiec Nordeskjøld, widziany wczoraj z wody, a dziś z góry. A za jakiś czas, jak zdobędziemy jeszcze trochę wysokości – otwiera się niezrównany widok na cały Billefjord.

Ze szczytu podziwiamy dwa lodowce Berttrand i Ebba a daleko na horyzoncie rysują się Góry Atomowe z najwyższymi szczytami Spitsbergenu.

Wracamy tą samą drogą. Kolejna, ogromna połać śniegu, zalegająca na żlebie niweczy nasze wstępne plany zejścia. Potem okazuje się, że nie możemy wrócić plażą, bo jej nie ma – akurat jest przypływ. Droga prowadzi więc przez piargi. Idzie się ciężko – podłoże usuwa się spod stóp. Wydłuża to naszą trasę o około 3 godziny. Wracamy za to z konkretnymi planami na kolejny dzień trekkingu – Dolina i lodowiec Ragnar.

 

Trzy żywioły i niedźwiedź
Spitsbergen 2013

Część 1. Część 2. Część 3.

      
  

 

   
 

HankaHanka Jefimowicz
hefi@amu.edu.pl

   
 

 

 

http://szwecja.net/NOW/fs-now/2013/Spitsbergen1.html