pil Szwecja / Nowiny / 2013 / ... Szwecja.net
 

Wtorek, 11 czerwca 2013 r.   00732

Na straży rasowej czystości truskawek

Jak co roku zbliżający się sezon truskawkowy szwedzkie media rozpoczynają przygotowaniem artyleryjskim. Czy aby na pewno rodzimi plantatorzy dostarczą nam szwedzkich truskawek na Święto Lata? Czy armia państwowych kontrolerów jest przygotowana, by demaskować niecne próby przebierania się nieszwedzkich truskawek w szwedzkie barwy? Jak rozpoznać zagranicznych oszustów wkradających się na nasz szwedzki rynek? W tym roku ogłoszono, że najnowsze osiągnięcia techniki wykorzystane zostaną do badania czystości rasowej truskawek.

Okazuje się, że za pomocą dokładnej analizy kropelki truskawkowego soku można określić dokładnie, w jakim regionie owoce wyrosły. Niejaki Magnus Engstedt z Wojewódzkiej Rady w mieście Jönköping postanowił stworzyć taką bazę danych dla wszystkich szwedzkich regionów. Niemcy już ją mają, więc Magnus chciałby kontynuować starą, szwedzką tradycję podążania za tropem niemieckich badań nad czystością rasową.

– Nic złego nie można powiedzieć o zagranicznych truskawkach – mówi Magnus pojednawczo w reportażu szwedzkiej państwowej telewizji SVT. Kłamie jak z nut – cały reportaż jest robiony po to, by "mówić źle" o zagranicznych truskawkach. – Zagraniczne są tylko tańsze – dodaje Engstedt.

nic

 

 

  

Magnus Engstedt

Magnus Engstedt, urzędnik Wojewódzkiej Rady regionu Jönköping w programie SVT.

Czyżby wystarczyło podnieść cenę polskich, litewskich czy węgierskich truskawek? I zostaną one wówczas przyjęte przez Szwedów z otwartymi gębami? I zagraniczni plantatorzy przestaną być nazywani oszustami? Otóż nie. Szwedzi mają kupować tylko szwedzkie produkty i basta. Taki jest wydźwięk wszystkich medialnych ataków na produkty z importu.

Dotyczy to nie tylko truskawek. We wspomnianym programie urzędnik Wojewódzkiej Rady dużego szwedzkiego regionu przypomina w kontekście truskawek o skandalu z końskim mięsem sprzedawanym jako wołowina. Również tutaj winą obarczono "zagranicznych oszustów" nie zważając, że to szwedzkie sklepy sprzedawały wołowinę z konia. Dzielny strażnik szwedzkiej czystości rasowej chce w ten sposób zasugerować rodakom, że te zagraniczne truskawki to, kto wie, mogą być wystrugane z kartofla.

   
  

Takie pouczające reportaże powtarzają się co roku. Wychowywani od kołyski w duchu soc-szowinizmu Szwedzi uważają – całkiem na serio – że największym marzeniem wszystkich truskawek świata jest zjednoczyć się pod szwedzką flagą.

Na koniec przytoczę dwie nasze nowinki z poprzednich lat:

22.06.2010.
Obowiązkowym przysmakiem podczas zbliżającego się Święta Lata, Midsommar, są truskawki. Jednak nie jakiekolwiek truskawki. Prawdziwe truskawki są szwedzkie. Media przestrzegają przed "oszukanymi truskawkami". Oszukane to zagraniczne. Szwedzcy farmerzy demaskują różne sposoby oszustwa – zakrywanie etykietek z podanym krajem pochodzenia, czego wymaga prawo, kradzież kartoników z napisem "Svenska jordgubbar" (szwedzkie truskawki) i wypełnianie ich "fałszywymi", zagranicznymi owocami, i tym podobne zbrodnie.

U podstaw tych alarmów leży zawsze szczere przekonanie, że cały świat chciałby być szwedzki, i że jeżeli ktoś nie jest, to bardzo się tego wstydzi. Pomysł, że np. polski plantator sprzedawałby w Szwecji swoje truskawki jako właśnie polskie, nie mieści się tu nikomu w głowie. Któż by to kupił? – słodkie, soczyste, smakowite zamiast wodnistych i kwaśnych szwedzkich?! Co gorsza Polakom nie mieści się to w głowach chyba też.

14.05.2012.
Media w Szwecji już teraz reklamują szwedzkie truskawki, pisząc artykuły niby to redakcyjne, choć taki proceder jest właściwie nielegalny. Agencja TT zapowiada pierwsze zbiory już pod koniec tygodnia, propagując jednocześnie mit o "najlepszych na świecie" szwedzkich truskawkach.

Próba wyrugowania konkurencji truskawek z innych krajów jest wspomagana również przez państwowe służby. Biegają one po targowiskach i sprawdzają, czy truskawki aby na pewno są szwedzkie. Jak nie, to natychmiast każą oznaczyć towar obcą flagą, co jest dla każdego Szweda jednoznacznym sygnałem, że zakup tego produktu to zdrada narodowa.

I tak biedni Szwedzi muszą wcinać wodniste i kwaśne – a w najlepszym przypadku pozbawione wszelkiego smaku – szwedzkie truskawki. Tylko nieliczni, chyłkiem i ze spuszczoną głową i wzrokiem wbitym w ziemię, odważają się kupić dojrzałe, pyszne i słodkie truskawki np. z Polski. (rn)

Na truskawkowym froncie bez zmian.

  szowinistyczna truskawka
  

 

   
 

Ryszard NowakRyszard Nowak
rn@Szwecja.net