pil Szwecja / Nowiny / 2013 / ... Szwecja.net
 

NIedziela, 21 kwietnia 2013 r.   03061

Szwecja – kraj kawą płynący

Lektura popularnych ostatnio szwedzkich kryminałów możne prowadzić do wniosku, że zwyczaj picia kawy w Szwecji ma szczególne miejsce pośród innych rytuałów, a narodowym napojem Szwedów bez wątpienia jest właśnie kawa. I nie jest to błędne myślenie. W trylogii Stiega Larssona "Millenium" słowo "kawa" pojawia się przynajmniej co kilka stron i jest nieodłącznym towarzyszem życia głównych bohaterów powieści.

Nie mamy tu do czynienia wyłącznie z fikcją literacką, w realnym świecie przeciętny Szwed spożywa do 10 kg kawy rocznie, co odpowiada 156 litrom rocznie i około 3 filiżankom dziennie. W tym rankingu przed Szwecją jest tylko Finlandia. Warto przyjrzeć się bliżej temu fenomenowi, bo skojarzenie Szwecji z tradycją picia kawy nie jest oczywiste, a nieuwzględnienie jej w kulturze tego kraju byłoby dużym zaniedbaniem.

Rodzinna fika

Szwedzkie maluchy wiedzą dobrze, co się pije do przekąski – jak się jest dużym.

Początki kawy w Szwecji sięgają roku 1685, ale wtedy importowano do kraju niewielkie jej ilości. Sam obyczaj picia kawy przyjął się dzięki królowi Karolowi XII, który podpatrzył go podczas swego pobytu w Turcji. Kilkadziesiąt lat później do tego trunku nieufnie podszedł inny władca Szwecji, Gustaw III. Już wtedy postawił sobie pytanie – kawa czy herbata?

Król, pragnący poznać odpowiedź, który z napojów jest bardziej szkodliwy, postanowił przeprowadzić eksperyment. Dwóch skazanych na śmierć bliźniaków obiecał ułaskawić w zamian za to, że do końca życia jeden z nich będzie pił trzy raz dziennie porcję kawy, drugi zaś herbaty. Nadzór nad badaniem zlecił dwóm lekarzom, jednak ani oni, ani sam Gustaw III, nie doczekali końca eksperymentu. "Obserwatorzy" zmarli, nim zdążyli uzyskać odpowiedź na pytanie króla.

nic

Szwecja – Kraj kawą płynący

  

Przez lata rytuał picia kawy był związany właśnie z dworem królewskim i wyższymi sferami, z czasem przestał jednak mieć elitarny charakter. W XVIII wieku zaczęły pojawiać się kawiarnie, w których spotykali się mężczyźni, by dyskutować o polityce i literaturze nad filiżanką gorącego napoju. Kobiety, które do kawiarni nie miały wstępu, widywały się w domach, co z biegiem lat przerodziło się w zwyczaj zapraszania na kawę do domu.

Obecnie Szwedzi piją kawę głównie poza domem, a szwedzkie środowisko pracy jest rajem dla kawoszy, gdyż przerwa na kawę ma tu wręcz rangę instytucji.. Skąd tak wysoka pozycja tego zwyczaju pośród innych tradycji? Nie jest to do końca jasne. Prawdopodobnie przerwa na kawę w Szwecji wywodzi się z czasów, gdy powszechna była ciężka, fizyczna praca, a moment odpoczynku i porcja kofeiny pozwalała na odrobinę wytchnienia w czasie męczącego dnia.

W połowie XX wieku zwyczaj ten zagościł również w szwedzkich biurach i szybko stał się nieodłącznym elementem każdego dnia. Pracownicy siadają więc wspólnie na kilka chwil przy filiżance kawy i czymś słodkim do przekąszenia, a pracodawcy już od pewnego czasu dbają o to, by w ich biurach znajdowały się ekspresy do kawy czy automaty. Obecnie, czekając na swoją kawę, współpracownicy poruszają przy nich kwestie - kto następnym razem zatroszczy się o to, by nie zabrakło ciastek do kawy lub na kim spoczywać będzie obowiązek zaparzenia wyśmienitego napoju.

Picie kawy zyskało w Szwecji swoją specjalną nazwę – fika. Wyraz ten jest anagramem (słowem powstałym z przestawienia sylab innego) od "kaffi", czyli dawnej nazwy kawy. Fika ma niezwykle istotne znaczenie w Szwecji, wiąże się z momentem przerwy od wszelkich aktywności, spotkaniem się ze współpracownikami, przyjaciółmi czy rodziną. Siada się wtedy wspólnie przy kawie i ciastku lub kanapce, by porozmawiać i zregenerować siły tak, aby wystarczyły do kolejnej fiki.

Pracownicy traktują te przerwy jako szansę na zregenerowanie sił, oczyszczenie zmęczonego pracą umysłu, pogawędkę z kolegami. Także pracodawcy cenią sobie te przerwy, gdy ich podwładni ze świeżymi siłami dyskutują o projektach, wymieniają się uwagami, pomysłami. Z nieufnością podchodzi się do osób, które unikają uczestniczenia w tych spotkaniach - obowiązek brania udziału w nich jest pewną niepisaną regułą.

Gevalia 1985,

Spoty reklamowe Gevalii...

  Fika

Picie kawy ma w Szwecji swoją specjalną nazwę – fika. Zdjęcie z rodzinnego albumu.

Szwecja, anonse1

  

Przy okazji pisania o zwyczajach kawowych w Szwecji, nie sposób nie wspomnieć o "Gevalii" – najpopularniejszej kawie w kraju, której nie brak zwolenników także poza jego granicami. W Stanach Zjednoczonych zaczyna być bardziej popularna od "Starbucksa", który wydawał się nie mieć konkurencji na rynku.

"Gevalia" (od łacińskiej nazwy szwedzkiego miasta Gävle) ma tradycję sięgającą początków XX wieku. Jest kojarzona nie tylko z dobrej jakości produktem, ale także ze sławną kampanią reklamową, która weszła już do historii reklamy. Za swą oryginalność została wyróżniona licznymi nagrodami.

W 1985 roku w szwedzkiej prasie i na bilbordach pojawiły się fotografie olbrzymiego statku zacumowanego przy maleńkiej wysepce, na której stał mały domek. Jest noc, sylwetka statku ciemna i niemal groźna. Ale w oknach domku pali się ciepłe, przyjazne światło. Pod zdjęciem pytanie: "Na jaką kawę zaprosiłbyś niespodziewanego gościa?". Obok dyskretne logo Gevalii.

W następnych latach pojawiały się kolejne, zaskakujące sytuacje i "niespodziewani goście", już nie tylko w mediach drukowanych, ale i w telewizji oraz internecie. Dzisiaj nie da się w Szwecji powiedzieć "niespodziewany gość" (oväntat besök), by nie kojarzono tego z Gevalią.

Bez wątpienia kawa jest tym, bez czego Szwedzi nie wyobrażają sobie życia. W domu, w pracy, na spotkaniu towarzyskim, biznesowym – kawa być musi. Kto jest w Szwecji i jej nie pije, może czuć się w pewnym sensie wykluczony z ważnego elementu tutejszej kultury.

 

Szwecja, anonse1

  

 

 
 

Olga IgnaczakOlga Ignaczak
oi@Szwecja.net
Szwecja.net