pil Szwecja / Nowiny / 2013 / ... Szwecja.net
Most na Olandię (Öland)
 

 

Marcin Wilk prezentuje swoje refleksje związane z pracą w Szwecji
i swoją walką o godne traktowanie zagranicznych pracowników. Wcześniejsze artykuły znajdziesz na str. Szwecja.net/wilk...

px

 

 Olandia.

 

Niedziela, 7 kwietnia 2013 r.   00621

Mit o państwie szwedzkim
cz. 9.

Pisałem poprzednio, iż zasadniczym problemem związanym z wypłatą części wynagrodzenia "w naturze" był stosunek wysokości pobieranych przez pracodawców opłat za zakwaterowanie i wyżywienie do ich jakości. Przedstawiłem wówczas kwestię zakwaterowania, teraz natomiast chciałbym odnieść się do sprawy wyżywienia.

Wyżywienie

Dwutygodniowy koszt wyżywienia, pobierany przez pracodawcę, wynosił 2 052 korony, czyli około 1000 zł. Co się za tą kwotą kryło? Otóż…

Wyżywienie było przez pracodawcę ściśle limitowane i nie wystarczało na zaspokojenie potrzeb osoby pracującej niemal 10 godzin dziennie, 7 dni w tygodniu. Składało się z 3 skromnych posiłków oraz kawy. Na śniadanie dostawało się zazwyczaj dwa plasterki sera, dwa plasterki grubej kiełbasy, dżem i pieczywo. Następnie, w czasie 15-minutowej przerwy, podawano kawę, a podczas 30-minutowej przerwy – obiad. Po zakończonej pracy była kolacja.

Najbardziej bulwersująca była jakość wyżywienia. Żywność była nieświeża, przeterminowana lub bliska tego terminu. Nie było też podziału na pokarm dla zwierząt i dla pracowników. Znajdujące się w parku zwierzęta, szczególnie te dzikie i duże, potrzebowały bardzo dużej ilości pokarmu. Aby zminimalizować koszt ich utrzymania i zwiększyć zyski spółki, zaopatrywano się w żywność, która nie nadawała się już do sprzedaży w supermarketach i karmiono nią zwierzęta, pracowników, a niekiedy nawet turystów goszczących w punktach gastronomicznych na terenie parku.

Przysmaki à la Ölands Djurpark

Praktykę tę najlepiej ilustruje historia, którą usłyszałem od jednego z pracowników parku. Otóż w 2008 r. do Ölands Djurpark przyjechał ciężarowy samochód dostawczy z ogromną ilością (ponoć kilka ton) żywności, która uległa rozmrożeniu w jednym z hipermarketów. Żywność tę wysypano na plac, na którym znajdują się karuzele, i zobowiązano bułgarskich pracowników do jej posortowania i przetransportowania do chłodni znajdujących się w punktach gastronomicznych na terenie parku, a po ich zapełnieniu – do chłodni przeznaczonej do przechowywania pokarmu dla zwierząt.

Żywność tę ponownie zamrożono, a następnie przez długi okres karmiono nią pracowników. Zdawali oni sobie sprawę, jakie jedzenie jest im podawane, i zdarzało się, że "buntowali się", iż koszty wyżywienia są wysokie, jedzenie monotonne, a żywność nieświeża, ale efekt był żaden.

nic Marcin Wilk

Marcin Wilk.

Mit o państwie szwedzkim
Część 1.
Część 2.
Część 3.
Część 4.
Część 5.
Część 6.
Część 7.
Część 8.
Część 9.
Część 10.
Część 11.

 

  

Higiena à la Ölands Djurpark

Z informacji, jakie uzyskałem, warto również odnotować, iż dla około 60 pracowników z Polski i Bułgarii musiała gotować jedna osoba, zazwyczaj nie posiadająca książeczki sanitarnej. Podobno zresztą wszyscy Polacy i Bułgarzy, pracujący na stołówce dla pracowników oraz w punktach gastronomicznych na terenie parku, ich nie posiadali. Co więcej, pracownicy ci, gdy brakowało im żywności przetrzymywanej w chłodniach w punktach gastronomicznych, przychodzili do pomieszczenia, w którym trzymano pokarm dla zwierząt i zanosili go do restauracji, w których stołowali się turyści. A wszystko to na polecenie pracodawców! Jeden ze sposobów osiągania największych zysków wśród parków w Szwecji…

Można zastanawiać się i dziwić, czemu szwedzkie służby sanitarne nie zainteresowały się tym procederem. Wprawdzie każdy punkt gastronomiczny na terenie parku miał własne zaplecze sanitarne oraz chłodnię, gdzie oficjalnie trzymano żywność dla turystów, jednak sytuacje, gdy przy braku produktów korzystano z tej przeznaczonej dla zwierząt, zdarzały się dość często.

Paragony w szufladzie

Jak pisałem powyżej, ściśle limitowane przez pracodawcę wyżywienie nie wystarczało na zaspokojenie dziennych racji żywnościowych. Pracownicy musieli więc dodatkowo zaopatrywać się w pobliskich sklepach i supermarketach. I przetrzymywać paragony za zakupioną żywność! Dlaczego?

Otóż najwyraźniej w opinii pracodawców fakt, iż w pokoju pracownika znajduje się żywność, dowodziła kradzieży własności pracodawcy. Tylko jak można ukraść żywność, za którą co 2 tygodnie pobierana była wysoka opłata… Niestety pracownik powinien żywić się wyłącznie w miejscu przeznaczonym do tego przez pracodawcę i tylko w ilościach przez niego zarządzonych. Na produkty żywnościowe znajdujące się w pokojach pracownicy musieli posiadać paragony dowodzące, iż zostały one zakupione w sklepie, a nie przyniesione z pracowniczej stołówki…

 

Szwecja, anonse1

  

Dieta na rozkaz

Z kwestią przymusowego pobierania opłat za wyżywienie wiąże się jeszcze jeden aspekt: dieta narzucona przez pracodawcę. Pracownik nie miał żadnego wpływu na wybór menu i był zdany na "widzimisię" pracodawców. A ci, jak się można domyślić, nie byli w jakikolwiek sposób zainteresowani kwestią odpowiedniej diety i takiego jej ułożenia, aby pracownikowi dostarczane były odpowiednie ilości białka, węglowodanów, witamin czy tłuszczów. To przecież było nieistotne. Najważniejsze było zmaksymalizowanie zysków własnych pracodawcy!

c.d.n.

   
 

nic
Marcin Wilk
mw@szwecja.net

 
 

px
*Ölands Djur- och Nöjespark – Park rozrywki i zoo na wyspie Öland. Djur = zwierzę; Nöje = rozrywka.