pil Szwecja / Nowiny / 2013 / ... Szwecja.net
Most na Olandię (Öland)
 

 

Marcin Wilk prezentuje swoje refleksje związane z pracą w Szwecji
i swoją walką o godne traktowanie zagranicznych pracowników. Wcześniejsze artykuły znajdziesz na str. Szwecja.net/wilk...

px

 

 Miasteczko Sandvik na Olandii.

 

Piątek, 1 lutego 2013 r.   00863

Mit o państwie szwedzkim
cz. 3.

Jak poprzednio napisałem, wiele osób może zadać pytanie, dlaczego wróciłem na wyspę Öland lub czemu od razu nie zawiadomiłem odpowiednich instytucji. Z tego też powodu warto rozwiać kilka wątpliwości.

Po pierwsze, z powodów "filozoficznych" (czy tzw. "światopoglądowych"). Za jedno z największych zagrożeń świata społecznego uważam bowiem próby stworzenia "nieba na ziemi" podejmowane przez wszelkiej maści idealistów. Pochłonięci metafizycznymi spekulacjami i rozważaniami, zarówno intelektualiści, jak i politycy, starają się zaprojektować "świat doskonały" oparty na uznawanych przez nich za właściwe zasadach. Nie zwracają przy tym jednak uwagi na to, że ich działania mogą przynieść zmiany nie na lepsze, lecz wręcz przeciwnie.

Chęć zaprojektowania każdego aspektu rzeczywistości społecznej i relacji jest ponadto przejawem skrajnej arogancji, czy, jakby to określił Friedrich von Hayek, przejawem "pychy rozumu".

Z tego też powodu zastanawiałem się, czy mam prawo do poprawiania "na siłę" świata? Czy powinienem interweniować w sytuację, jeśli dotyczy ona osób dorosłych, których przecież nikt nie zmusił do podjęcia tam pracy. Z drugiej strony nawet jeżeli żadna osoba nas do niczego nie zmusza, nie oznacza to, iż nie zmusza nas sytuacja. Może dla osób tam zatrudnionych jest to jedyna realna szansa na przeżycie, na utrzymanie rodziny? Może z ich perspektywy sytuacja wcale nie jest taka zła? A ja przecież nie mam prawa narzucać ludziom, na co się mają godzić, jakie mają mieć cele, jak mają żyć, w jakie relacje międzyludzkie wchodzić.

Po drugie, wróciłem z powodu braku dowodów. Oskarżenie o łamanie praw pracowniczych i znęcanie się psychiczne, a zatem w gruncie rzeczy zarzut łamania praw człowieka, jest oskarżeniem potężnego kalibru. I bez jakichkolwiek poważnych dowodów nie ma żadnego sensu tego robić. A wówczas, w 2010 roku, dysponowałem jedynie jednym krótkim nagraniem mogącym dowodzić prawdziwości zarzutów.

Zresztą moje obawy co do reakcji szwedzkich instytucji publicznych nie okazały się bezpodstawne, bowiem już w 2011 roku, dysponując o wiele bogatszym materiałem dowodowym, zawiadomiłem odpowiednie instytucje. A one po kolei decydowały się mnie ignorować. Ale o kontaktach z instytucjami, ich reakcjach oraz o szwedzkim systemie ochrony praw pracowniczych chciałbym opowiedzieć nieco później.

nic Marcin Wilk

Marcin Wilk.

Mit o państwie szwedzkim
Część 1.
Część 2.
Część 3.
Część 4.
Część 5.
Część 6.
Część 7.
Część 8.
Część 9.
Część 10.
Część 11.

 

 

  

Ölands park II

W konsekwencji postanowiłem przyjrzeć się wszystkiemu raz jeszcze, czyli wrócić do parku. Widocznie w 2010 roku sprawdziłem się jako "niewolnik", bowiem w 2011 roku nie było jakichkolwiek problemów ze strony pracodawcy, aby zatrudnić mnie ponownie.

Miałem przeświadczenie, że nawet jeśli nie należy interweniować w sprawie pracowników z Polski i Bułgarii, gdyż są oni dorośli i sami godzą się na tę sytuację, to już nie można powiedzieć tego samego o niczego nieświadomych turystach, którzy ten park odwiedzają. A zmuszanie pracowników do pracy po 10 godzin dziennie przez 7 dni w tygodniu, bez jakiegokolwiek dnia odpoczynku, znęcanie się nad nimi psychiczne itd. może, w moim przekonaniu, mieć realny wpływ na jakość wykonywanej przez nich pracy. W miejscach takich jak park rozrywki, w którym znajduje się wiele dzikich zwierząt, jak tygrysy, lwy, hieny itd., w którym ludzie, a przede wszystkim dzieci, spędzają czas wolny, nie może być miejsca na pomyłki i należy w miarę możliwości wyeliminować potencjalne niebezpieczeństwo. A zachowanie pracodawców względem pracowników w mojej opinii takie realne zagrożenie powodowało.

Olandia

 

Szwecja, anonse1

  

Interes a powinność

Pytany przez szwedzkich dziennikarzy, dlaczego nie mając adwokata zdecydowałem się na wytoczenie procesu dużej i bogatej firmie oraz czy nie obawiam się konsekwencji (strona przegrana płaci koszty poniesione przez stronę wygraną, co w szwedzkich warunkach oznacza setki tysięcy koron, i w moim przypadku jest podobnie), odpowiadałem mniej więcej tymi słowami:

"Wielka Rewolucja Francuska wyniosła na piedestał trzy wielkie hasła: Wolność, Równość, Braterstwo. Niestety zapomniano o Powinności i Obowiązku, bez których trzy poprzednie są tylko pustymi hasłami. Jeśli chodzi o możliwe konsekwencje, w tym wypadku finansowe, to czasami nie warto się nad nimi zastanawiać, bowiem może to wprowadzić jedynie wahanie, niepewność co do słuszności działań. A w życiu czasami nie ma miejsca na filozofowanie, należy działać."

Jedną z przeszkód na drodze do rozpoczęcia działań przeciwko Ölands djurpark* było napięcie pomiędzy dwiema siłami: własnym interesem, a powinnością wobec innych. Decydując się na powtórny przyjazd do Szwecji, a następnie na zawiadomienie instytucji szwedzkich oraz na wytoczenie procesu, słusznie, jak się później okazało, podejrzewałem, iż potencjalne koszta znacząco przewyższą możliwe zyski. I nie mam tutaj na myśli wyłącznie kosztów finansowych, lecz również te niematerialne: zainwestowany czas, zmianę planów życiowych itp.

Jednakże bardziej niż dbanie o własny interes nurtowało mnie pytanie, jakie konsekwencje moja decyzja może przenieść nie mnie, ale innym. Zarówno przed przybyciem do Szwecji, jak i po podjęciu działań przeciwko Ölands djurpark*, dostrzegłem pewną niepokojącą zależność: im moje intencje są bardziej wzniosłe oraz uwzględniają odczucia i interes innych osób, to rezultat działań jest odwrotny do zamierzonego. Natomiast im mniej myślę o innych i skupiam się głównie na własnych interesach, to efekty są często o wiele lepsze i dają więcej szczęścia zarówno mnie, jak i osobom, których te decyzje dotyczą. W tym przypadku miałem więc dość duży dylemat. Zdawałem sobie sprawę, że, jeśli podejmę konkretną decyzję, będzie ona kategoryczna i nie będzie od niej odwrotu. Decyzja zapadła i fakt, iż teraz piszę to, co piszę, jest tego niezamierzoną konsekwencją.

 

Szwecja, anonse1

  

Między Smithem a Kantem

Adam Smith, XVIII-wieczny szkocki filozof, twierdził, iż człowiek jest z natury stworzeniem egoistycznym, którego działania podyktowane są osiągnięciem własnych korzyści. Jednakże kierując się nimi, nieświadomie i niezależnie od swych intencji, przyczynia się jednocześnie do powiększenia dobrobytu ogólnego. Immanuel Kant, współczesny Smithowi filozof niemiecki, podkreślał natomiast znaczenie nie woli i własnego interesu, lecz powinności i obowiązku względem innych. To na nich, nie zaś na egoizmie, powinno być według niego oparte ludzkie działanie.

   
  

Support Marcin Wilk21 stycznia 2013 roku została wydana decyzja oddalająca złożony przeze mnie pozew z powodu rzekomego przedawnienia (co zresztą już kilka dni później okazało się całkowitą nieprawdą) oraz obarczająca mnie kosztami sądowymi. Dzień później otrzymałem telefon, iż ludzie z regionu, w którym zlokalizowana jest pozwana przeze mnie firma, chcą pomóc mi w spłacie zobowiązania finansowego oraz rozpoczynają zbiórkę pieniędzy na ten cel.

Utwierdziło mnie to tylko w przekonaniu, iż lepiej być wiecznie nieszczęśliwym kantystą, niż stale zadowolonym smithistą. Lepiej żyć naiwnie, w oparciu o powinności względem siebie, innych i świata, niż zdroworozsądkowo, myśląc jedynie o samym sobie.

c.d.n.

 

Zobacz więcej artykułów Marcina Wilka: Szwecja.net/wilk/Szwecja.net

  

 

   
 

nic
Marcin Wilk
mw@szwecja.net

 
 

px
*Ölands Djur- och Nöjespark – Park rozrywki i zoo na wyspie Öland. Djur = zwierzę; Nöje = rozrywka.