pil Szwecja / Nowiny / 2013 / ... Szwecja.net
Most na Olandię (Öland)
 

 

Marcin Wilk prezentuje swoje refleksje związane z pracą w Szwecji
i swoją walką o godne traktowanie zagranicznych pracowników. Wcześniejsze artykuły znajdziesz na str. Szwecja.net/wilk...

px

 

 Most na wyspę Öland.

 

Sobota, 19 stycznia 2013 r.   00993

Mit o państwie szwedzkim
cz. 2.

Choć nie jestem antropologiem, mam szczere zamiłowanie do tej nauki oraz, wzorem wybitnego polskiego uczonego Bronisława Mali­now­skiego, nazywanego ojcem antropologii społecznej, do tzw. badań terenowych. Lubię ruszyć w świat i poznać interesujące mnie miejsce czy społeczność bezpośrednio, "od wewnątrz", nie zaś za pośrednic­twem innych osób, książek, czasopism czy zdjęć, a tym bardziej suchych statystyk. Pokłosiem tego zamiłowania jest również forma podróży, jaką sto­so­wałem, czyli autostop – nieocenione źródło informacji "z pierwszej ręki".

Podróż do Szwecji, którą odbyłem w 2010 roku, była po części wynikiem opisanego wyżej zamiłowania, choć muszę dodać, iż jestem również wielbicielem języka szwedzkiego, chyba jednego z najbardziej melodyjnych języków świata (osobom zainteresowanym poznaniem tego języka polecam filmy Ingmara Bergmana). Zgodnie z planami podróż miała mieć charakter okazjonalny oraz relatywnie krótkotrwały.

W tym samym czasie byłem bowiem studentem nauk politycznych, filozofii i stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim. Jednakże, będąc zwolennikiem łączenia różnych rodzajów aktywności, jak nauki i pracy, a także miłośnikiem poznawania różnych kultur, obyczajów i ludzi, postanowiłem zrobić niedługą przerwę w studiowaniu oraz wyjechać do Szwecji.

Pomyślałem, iż pracując 40 godzin tygodniowo będę miał dużo czasu na inne zajęcia, jak pisanie prac czy poznawanie Szwecji. Dodatkowym atutem miał być fakt, iż park, do którego miałem się wybrać, jest usytuowany z dala od wielkomiejskiego zgiełku, co, jak myślałem, pozwoli mi skupić się na realizacji zaplanowanych zadań. Nie pierwszy raz łączyłem pracę z nauką i zawsze z wymiernymi korzyściami, więc spodziewałem się tego samego i tym razem.

Szwecja, zoo i park rozetwki na wyspie Öland.

Ölands Djur- och Nöjespark* wyglądał nawet zachęcająco. Foto Marcin Wilk.

nic Marcin Wilk

Marcin Wilk.

Mit o państwie szwedzkim
Część 1.
Część 2.
Część 3.
Część 4.
Część 5.
Część 6.
Część 7.
Część 8.
Część 9.
Część 10.
Część 11.

 

 

  

Droga do piekła

Na terytorium Szwecji po raz pierwszy znalazłem się we wtorek 30 marca 2010 roku. Z portu w Gdyni wypłynąłem o godzinie 9 rano, natomiast do portu w Karlskronie przybyłem około godziny 19.30. Kilka godzin później byłem już na terenie należącym do Ölands Djurpark. Następnego dnia wczesnym rankiem rozpocząłem pracę i dość szybko zorientowałem się, że "coś jest nie tak". W konsekwencji moje pozytywne nastawienie, związane z przybyciem do ojczyzny Grety Garbo i Ingmara Bergmana, bardzo szybko zamieniło się w szok i przerażenie tym, co ujrzałem. Park rozrywki, do którego przybyłem, okazał się niczym innym jak obozem pracy, którego kierownictwo z satysfakcją eksploatowało "przybyszów" z Polski i Bułgarii.

Oto kilka przykładów:

  • zmuszanie do pracy po 10 lub więcej godzin dziennie przez 7 dni w tygodniu,
  • brak wolnych weekendów czy dni wolnych od pracy,
  • brak umów o pracę,
  • zmuszanie do podpisywania pokwitowania in blanco odbioru wynagrodzenia,
  • brak jakichkolwiek informacji o wynagrodzeniu czy warunkach pracy,
  • uzależnianie zatrudnienia od zgody na potrącanie z wynagrodzenia kosztów bardzo złej jakości wyżywienia i zakwaterowania,
  • brak regularnych zadań wynikających z treści umowy, a oczekiwanie wykonywania wszystkiego, czego i kiedy zażąda przełożony,
  • brak możliwości osobistego i zawodowego rozwoju,
  • upokarzająco niskie w stosunku do liczby przepracowanych godzin zarobki,
  • znęcanie się psychiczne nad pracownikami i molestowanie polegające na wyzwiskach, upokorzeniach, krzykach, groźbach, przekleństwach.

W konsekwencji w parku panowała atmosfera ciągłego strachu, natomiast forma dystrybucji czasu pracy prowadziła do ciągłego przemęczenia pracowników. Jakikolwiek przejaw niesubordynacji skutkował natychmia­stowym zwolnieniem z pracy, a raczej zmuszeniem do podpisania wypowiedzenia pod groźbą niewypłacenia wynagrodzenia. Pracodawcy nie akceptowali jakiejkolwiek formy współpracy pomiędzy pracownikiem a praco­dawcą. Jedyne, czego oczekiwali, to bezkrytycznego posłuszeństwa.

Tak w skrócie można opisać warunki pracy panujące w miejscu, które z założenia ma być miejscem relaksacji i wypoczynku, zaś w rzeczywistości jest systemem wyzysku pracowników z dawnego bloku socjalistycznego.

 

Szwecja, anonse1

Zierzęta były przyjazne.

Foto Marcin Wilk.

  

Zwierzęta w olandzkim zoo były natomiast bardzo przyjazne...

Choć pracowałem w różnych miejscach i na różnych stanowiskach, to nigdy nie spotkałem się z tak niewolniczą pracą i z takim wyzyskiem jak w Szwecji - w kraju, który słynie z szerokiego zakresu praw pracowniczych i stojących rzekomo na ich straży potężnych związków zawodowych.

Kierownictwo parku w swoim oglądzie rzeczywistości pomyliło zarówno czas, jak i przestrzeń. Nie tylko nie zorientowało się, iż społeczno-gospodarczy system feudalizmu należy już w Europie do przeszłości. Pomyliło się także co do systemu politycznego, nie rozpoznając różnicy pomiędzy monarchią parlamentarną a feudalną. Świat, w którym żyje kierownictwo parku, to ta druga. To świat, gdzie część populacji to niewolnicy zarządzani przez swoich posiadaczy. Sądzę, że w opinii właścicieli parku hierarchia wynikająca ze stosunku pracy winna wykraczać daleko poza relację pracownik-pracodawca i powinna obejmować również sferę prywatną.

Pracownik, w opinii kierownictwa parku, jest niczym przywiązany do ziemi i zależny od swego pana chłop pańszczyźniany. W konsekwencji Polacy i Bułgarzy mają tylko tyle praw, ile pracodawcy zdecydują się im nadać. Całe szefostwo zdawało się podzielać teorię, wedle której pracownik winny jest całkowite posłuszeństwo pracodawcy (czy raczej właścicielowi) i nie przysługują mu jakiekolwiek inne prawa niż te, które zostały przyznane przez pracodawcę. Prawo do wolności, do prywatności, wolnego czasu czy odpoczynku w umysłach pracodawców nie istnieje. A przynajmniej nie istnieje w stosunku do pewnej określonej grupy etnicznej. Pracownik, a raczej pracownik z Polski lub Bułgarii, powinien być na każde zawołanie pracodawcy.

Zachowanie pracodawców jednoznacznie wskazywało, iż w ich opinii w Szwecji Polacy i Bułgarzy mogą jedynie pracować. Są tylko tanią siłą roboczą, niczym więcej. Po wykonaniu zaś tego, do czego zostali predestynowani (bo zgodnie z ich rozumowaniem rola Polaków jest już z góry określona), powinni wrócić tam, gdzie ich miejsce. Pracownicy nie mają prawa posiadać własnych zainteresowań czy hobby, lecz na wszystkie decyzje powinni uzyskać pozwolenie pracodawcy. Z ich punktu widzenia nie ma miejsca dla praw pracowniczych czy praw człowieka. Stosunek pomiędzy pracownikiem z Polski i Bułgarii a nimi jest to stosunek pomiędzy chłopem pańszczyźnianym i władcą, a nie pracownikiem i pracodawcą na wzór XXI wieku.

W parku przebywałem do 8 maja 2010 roku, a następnie wyruszyłem autostopem w podróż do Sztokholmu. Niestety, najwidoczniej od czasów, kiedy Ingmar Bergman nakręcił "Tam, gdzie rosną poziomki" zaszły w Szwecji gigantyczne zmiany, bowiem, odwrotnie niż bohaterowie filmu, nie miałem tyle szczęścia w zatrzymywaniu samochodów. Ostatecznie, po przejechaniu około 270 km, byłem "zmuszony" dokończyć podróż pociągiem. Dwa dni później byłem już w Polsce.

 


  

Powrót do piekła

Do Szwecji wróciłem niespełna rok później, 2 kwietnia 2011 roku. Podobnie jak rok wcześniej, wypłynąłem z portu w Gdyni o 9 rano, natomiast w porcie w Karlskronie byłem około 19.30. Kilka godzin później dotarłem do parku na wyspie Öland. W tym miejscu wielu może zapytać, dlaczego tam wróciłem, skoro było tam tak źle. Lub dlaczego, skoro uważałem, iż jest to obóz pracy, w którym łamane są podstawowe prawa pracownicze, nie zawiadomiłem odpowiednich instytucji już w 2010 roku. Aby rozwiać wątpliwości warto napisać kilka zdań. Ale o tym już wkrótce.

Zapraszam na ciąg dalszy…

 

Zobacz więcej artykułów Marcina Wilka: Szwecja.net/wilk/Szwecja.net

  

 

   
 

nic
Marcin Wilk
mw@szwecja.net

 
 

px
*Ölands Djur- och Nöjespark – Park rozrywki i zoo na wyspie Öland. Djur = zwierzę; Nöje = rozrywka.