pil Szwecja / Nowiny / 2011 / ...    
 

Sobota, 25 czerwca 2011 r.   02725

Cała prawda o Midsommar

Sami Szwedzi uważają Midsommar za jedno z najważniejszych świąt w roku. Dużo o nim mówią, długo się do niego przygotowują i z utęsknieniem na nie czekają.

Wszystkie artykuły i relacje z jego obchodów ociekają opisami zabaw, śpiewów i tańców do białego rana. Wydaje się to w pełni oczywiste – wymarznięci po długiej, mrocznej zimie Szwedzi powinni radośnie i hucznie witać nadchodzące wreszcie lato. Sama długo dawałam się nabierać na te opisy, dopóki nie przyjrzałam się sprawie na własne oczy.

Otóż kontrast pomiędzy medialnym obrazem obchodów Święta Lata a rzeczywistością jest dość porażający, przynajmniej dla mnie. Może to po prostu różnica w mentalności. Może Szwedom naprawdę wydaje się, że potrafią się świetnie bawić i im to w zupełności do szczęścia wystarcza. Ja oczekiwałam czegoś więcej i poczułam się lekko rozczarowana. Możliwe, że gdybym postanowiła spędzić Midsommar w Dalarna, lub sztokholmskim Skansenie, byłoby nieco ciekawiej, ale co z resztą Szwecji?

Faktycznie, w samych przedświątecznych przygotowaniach Szwedzi są bardzo dobrzy. Przed piątkiem sklepy Systembolaget pękają w szwach. Każdy przecież chce się zaopatrzyć w najpotrzebniejsze składniki, bez których żadne szwedzkie święto nie ma racji bytu, czyli wysokoprocentowe alkohole. Do tego trochę jedzenia i to już właściwie byłoby na tyle, jeśli chodzi o przygotowania.

Teraz wszyscy czekają na najważniejszy moment całego święta, czyli piątkowe wznoszenie udekorowanego świeżymi gałązkami, kwiatami i kolorowymi wstążkami słupa – midsommarstången, wokół którego mają się potem odbywać tańce i śpiewy.

Koło godz. 13, gnana ciekawością, pobiegłam do miejscowego skansenu zobaczyć, czy już coś się dzieje. Owszem, udekorowany słup leżał przygotowany na środku trawnika, ale wokół ani żywego ducha. Czyli pewnie jeszcze za wcześnie. Gdy wróciłam tam późniejszym popołudniem było już po wszystkim. Właściwie domyślić się, że była tu jakaś zabawa, można było jedynie po postawionym już do pionu słupie i kilku pustych butelkach po piwie ustawionych elegancko na opustoszałych ławkach. Bawiły się tylko mewy, których pełno dreptało wokół umajonego słupa.
  

nic Przygotowania
Midsommar 2011
 

Zajrzałam do pobliskiej restauracji, żeby załapać się chociaż na midsommarowe przysmaki, czyli śledzia z młodymi ziemniaczkami i truskawki z bitą śmietaną. Zdążyłam w ostatniej chwili, bo i tu już robiło się pusto. Ostatnie, lekko podpite niedobitki, obowiązkowo w wiankach ze świeżych kwiatów na głowach, właśnie zbierały się do wyjścia.

Późniejszy spacer po wyludnionej okolicy utwierdził mnie tylko w przekonaniu, że naprawdę jest już po wszystkim. Możliwe, że po prostu Szwedzi nie mają aż tak ekshibicjonistycznych zapędów i wolą kontynuować świętowanie (czytaj: upijanie się) w domowym zaciszu, z dala od zupełnie niepotrzebnej im do tego celu publiczności.

 

Tłumy Szwedów radośnie świętujące nadejście lata i bawiące się do rana wokół midsommarstången. 24 czerwca, godz. 18.

 

Trudno mi czasem zrozumieć te szwedzkie zwyczaje. Tym bardziej, że cudowne, białe noce, ciepła, letnia pogoda i malownicza, szwedzka natura aż się proszą o należyte uczczenie i wykorzystanie, przynajmniej w taki dzień.

 

KasiaTekst i foto
Katarzyna Ziętek
kz@szwecja.net

© Szwecja.net

Zobacz też „Midsommar”...

 

  Butelki po piwie