pil Szwecja / Nowiny / 2010 / ...    
Sahlin-Reinfrldt

Premier Szwecji Fredrik Reinfeldt i Mona Sahlin (z lewej), podczas przedwyborczej debaty telewizyjnej 12 września 2010 r.

 

Poniedziałek, 13 września 2010 r.   00588

Temat: Wybory 2010.

 

Pojedynek

Wkraczamy w ostatni tydzień kampanii wyborczej w Szwecji. W niedzielę, 19 września „svenska folket” (szwedzki naród) wybierze nowy parlament, a co za tym idzie – nowy rząd. Napięcie rośnie... wydawać by się mogło.

Wczoraj odbyła się godzinna debata między dwójką głównych kandydatów do fotela szefa rządu. Szwedzka telewizja SVT transmitująca debatę nazwała ją obiecująco pojedynkiem (duellen). Naprzeciwko siebie stanęli: Mona Sahlin, przywódczyni Socjaldemokratów, oraz Fredrik Reinfeldt – urzędujący premier, szef partii Moderatów.

Sahlin kontra Reinfeldt

nic

 

 

Oboje kandydatów reprezentuje przeciwstawne bloki polityczne. Sahlin – opozycyjny blok czerwono-zielony(Rödgröna) skupiający trzy partie: Socjaldemokratów (s), Komunistów (v), oraz Zielonych (mp). Reinfeldt stara się o ponowny mandat zaufania dla rządowego bloku zwanego Alians (Alliansen), na który składają się aż cztery partie – Moderaci (m), Liberałowie (fp), Center (c) i Chrześcijańska Demokracja (kd).

W nieco bardziej komfortowej sytuacji jest Fredrik Reinfeldt. Ostatnie sondaże wróżą zdecydowane zwycięstwo Aliansu – rządowego bloku wyborczego. Przewaga nad opozycyjnym blokiem Czerwono-zielonych przekracza nawet 10%. Reinfeldt cieszy się bardzo dużym zaufaniem, nawet wśród lewicowych wyborców. Wedługsondaży ponad 60% wyborców darzy zaufaniem obecnego premiera, podczas gdy jego konkurentkę mniej niż 20%. Dla Mony Sahlin debata miała więc niemal rozstrzygające znaczenia. Vinna eller försvinna – jak mówią Szwedzi – czyli: wygraj lub przepadnij.

Można więc było spodziewać się zaciętej walki. A tu nic. Debata obiecująco zapowiadana przez SVT jako „pojedynek” zajęłaby bez wątpienia pierwsze miejsce w kategorii porządku i grzeczności. Wyobraźmy sobie scenę z westernów, gdzie naprzeciwko siebie staje dwóch typów. Stojący obok szeryf mówi: poprosimy o strzał. Pierwszy typ wyciąga leniwie kolta i ze znudzoną miną oddaje strzał tak, by zbytnio nie urazić przeciwnika. Potem kolej na drugiego znudzonego kowboja. Taki poziom emocji miała wczorajsza debata.

W całej debacie nikt nikomu nie przerwał zdania, nie wszedł w słowo. Nikt nie podniósł głosu ani nie „robił min”. Gdy zgromadzona klaka obdarowywała swego faworyta oklaskami – przeciwnik grzecznie spuszczał oczy i milczał. Nawet „szeryf”, redaktorka prowadząca program, nie przerywała debatującym – w Polsce nie do pomyślenia.

Merytorycznie debata nie wniosła nic nowego. Czerwoni chcą podnosić podatki, Alians chce obniżać, a wszyscy razem będą zwalczali bezrobocie i Szwedzkich Demokratów. Co do tego ostatniego obaj kowboje byli wzruszająco zgodni.

 

Szwecja, anonse1

 

Göran Göglundd

Jedyną nowością w całej debacie był layout – forma obrazu. Próbując stworzyć jakieś napięcie telewizja wykorzystała (by nie powiedzieć zerżnęła) doskonały pomysł Chrześcijańskich Demokratów z tegorocznej kampanii. Niedawno przedstawili oni serię plakatów, na których szef partii Göran Högglund nieustraszenie patrzy prosto w oczy groźnym bestiom.

Pomysł spodobał się, jak widać, również SVT. Debatę Reinfeldt-Sahlin ilustrowano od czasu do czasu podzielonym obrazem, gdzie naprzeciwko siebie są skierowane twarze obojga przeciwników. Który z nich jest bestią – zdecydują wyborcy.

 
 

   
 

Ryszard Nowak
rn@szwecja.net