pil Szwecja / Nowiny / 2010 / ...    
 

Poniedziałek, 14 czerwca 2010 r.   00523

Wyborcza kaszana

We wrześniu tego roku Szwedzi wybiorą nowy skład swojego parlamentu, riksdagu. Instytuty badania opinii publicznej prześcigają się w proroctwach, kto obejmie władzę po wyborach. Rozpoczęła się huśtawka sondaży. Wahania nie są jednak tak dramatyczne jak w Polsce, gdzie jednego dnia Kaczyński ma 70% poparcia, a drugiego 30%. I nie jest to rozstrzygające, która telewizja je publikuje.

Do niedawna w Szwecji prowadziła opozycja Socjaldemokraci, Zieloni i Komuniści, aż tu nagle okazało się, że partia Moderatów jest nie tylko największą partią rządzącej koalicji, ale i kraju (zob. 4.06.2010). To historyczne przejęcie palmy pierwszeństwa od Socjaldemokratów trwało zaledwie kilka dni, do momentu ukazania się dużego sondażu szwedzkiego GUS-u, SCB. Ten wskazywał na zwycięstwo czerwono-zielonych, bloku wyborczego.

W parę dni później, 13 czerwca, okazało się, że Moderaci znów prowadzą (32,9%) i koalicja rządowa wygra wybory. Wygra, ale nie do końca. Bo według najnowszego sondażu instytutu Sifo Moderaci są wprawdzie największą partią w Szwecji i blok rządowy prowadzi nad opozycją 48,4% do 45,05%, ale do riksdagu weszliby również Szwedzcy Demokraci, czarna owca szwedzkiej polityki, którzy w sondażu Sifo przekraczają 4-procentowy próg wyborczy.

Szwedzcy Demokraci (Sverigedemokraterna) to partia nacjonalistyczna, która po „odcięciu się” od narodowych socjalistów i po udanym liftingu profilu graficznego (ma zdecydowanie najładniejsze logo ze wszystkich), usiłuje wejść na salony. Jej popularność rośnie z roku na rok. Próg wyborczy przekraczała w wielu sondażach już od kilku lat. (Zobacz: Paradoks sukcesu, 16.11.2008.)

Wszystkie partie obecnie zasiedlające riksdag zarzekają się, że z SD to oni nigdy. Główny zarzut to ten nacjonalizm. Socjalizm i komunizm, czyli terror, druty kolczaste i ludobójstwo, to okey, ale nacjonalizm – nigdy! I nie przeszkadza tu nikomu, że praktycznie wszystkie partie riksdagu, gdyby je mierzyć tą samą miarą, jaką one mierzą partie w innych krajach, np. Środkowej Europy, są nacjonalistyczne.

Jednak wejście SD do riksdagu to prawdziwy koszmar. Odgrywaliby oni wówczas najprawdopodobniej rolę języczka u wagi. Żaden z obecnych bloków nie miałby własnej większości i wszystkie decyzje musiano by negocjować z nacjonalistami. A to ci kaszana!

W kampanii wyborczej 1994 roku ówczesny szwedzki premier Carl Bildt, dzisiejszy minister spraw zagranicznych, ukuł określenie „röd- grön röra”, co można przetłumaczyć jako „czerwono-zielona kaszana”. Odnosiło się ono do ówczesnych prób formowania sojuszu Socjaldemokratów i Komunistów z Zielonymi. Określenie to jest używane do dziś. Problem w tym, że tym razem „kaszana” szykuje się w każdym wypadku.

Zobacz też „Paradoks sukcesu”...

 

Ryszard Nowak
rn@szwecja.net

 

nic

Szwecja, anonse1