pil Szwecja / Nowiny / 2010 / ...    
 

Niedziela, 24 stycznia 2010 r.   00552

Rok wyborczy 2010

Pisaliśmy wiele, i jeszcze więcej zapewne napiszemy, o nadchodzącym wielkim wydarzeniu w Szwecji, zaślubinach księżniczki Victorii z Danielem Westlingiem, które odbędą się 19 czerwca tego roku. Jednak, wbrew pozorom, to nie księżnicze śluby będą rozpalały namiętności mieszkańców Szwecji w tym roku, nie przede wszystkim. Również 19, choć września, odbędą się tutaj wybory parlamentarne i samorządowe. Rządząca czteropartyjna koalicja zostanie poddana osądowi ludu, po czterech latach rządzenia krajem.

nic

 

 

Szachownica

Mało prawdopodobne, by polski czytelnik dobrze znał szwedzkie życie polityczne. Zapewne wystarczą mu własne problemy. Ponieważ w roku wyborczym polityka będzie tematem nieuniknionym, przedstawiamy główne figury na tutejszej politycznej szachownicy.

Po wyborach 17 września 2006 roku w szwedzkim parlamencie - Riksdagu - znalazło się siedem partii politycznych. Tworzą one dwa bloki – centroprawicowy oraz lewicowy. Obecny rząd jest większościowym rządem koalicyjnym

Blok rządowy (centroprawicowy)

Partia skrót zwani / ideologia ilość mandatów
Moderaterna m Moderaci - konserwatywni liberałowie 97
Centerpartiet c Ludowcy 29
Folkpartiet fp Liberałowie 28
Kristdemokraterna kd Chrześcijańska Demokracja 24
Suma mandatów: 178

Blok opozycyjny (lewica + zieloni)

Partia skrót zwani / ideologia ilość mandatów
Socialdemokraterna s Socjaldemokraci 130
Vänsterpartiet v Komuniści 22
Miljöpartiet mp Zieloni 19
Suma mandatów: 171

Trochę historii

Zwycięstwo „Aliansu dla Szwecji” w wyborach 2006 roku było nie lada sensacją. W kraju rządzonym przez Socjaldemokratów od 1920 roku, z małymi przerwami, graniczy to z cudem. Utrzymanie władzy na drugą kadencję – przekroczy tę granicę.

W latach 1996-2006 krajem rządzili Socjaldemokraci, na czele z Göranem Perssonem jako premierem. Był to rząd mniejszościowy, wspomagany jednak bez większego szemrania przez Komunistów (v) oraz – znacznie bardziej kapryśnych – Zielonych (mp). Schyłkowy okres rządów Perssona obfitował w liczne skandale, co w końcu zniechęciło do partii sporą część wyborców. W konsekwencji Socjaldemokraci przegrali wybory, mimo bardzo dobrej sytuacji gospodarczej w kraju.

Jednym z głównych problemów partii niesocjalistycznych, umożliwiającym Socjaldemokratom tworzenie od lat kolejnych rządów mniejszościowych, była nieumiejętność współpracy i utworzenia wiarygodnej alternatywy rządowej. Ten impas przełamano dopiero w 2005 roku, kiedy to na rok przed wyborami zawiązano „Alians dla Szwecji” – coś w rodzaju szwedzkiego hołdu dla „Forza Italia” Berlusconiego. Alternatywa rządowa, pod wodzą Moderatów i Fredrika Reinfeldta, okazała się przekonująca. Główny argument socjalistów, że partie opozycji są skłócone, nie przekonał wyborców.

Po przegranych wyborach Göran Persson zrezygnował z partyjnego przywództwa i – z wyraźną ulgą i na nowo odzyskanym entuzjazmem – zajął się swoją nową żoną oraz dokończeniem budowy dworku w pięknej sormlandzkiej okolicy. Partyjne stery przejęła Mona Sahlin, której podstawowym i jedynym wymaganym atutem była... jej płeć (zob. też). To ona będzie teraz głównym przeciwnikiem Fredrika Reinfeldta.

Odwrócone role

W obecnej kampanii wyborczej role będą odwrócone. To skupiona wokół Socjaldemokratów opozycja jest mocno podzielona. Próbuje ona teraz naśladować zwycięską metodę Aliansu, jak na razie z łamanym skutkiem. Po wielkich bólach udało im się wprawdzie zbudować jako taki sojusz, jednak jego stabilność nie została jeszcze poddana zbyt wielu próbom.

Koalicja rządowa w miarę dobrze przeszła przez lata kryzysu, jednak sytuacja gospodarcza nie wygląda jeszcze zbyt różowo. Głównym hasłem Aliansu było zwalczanie bezrobocia i alienacji dużych grup społecznych, najczęściej imigrantów. Rząd osiąga te cele poprzez zmniejszenie opodatkowania pracujących oraz ograniczenie zapomóg dla bezrobotnych, a także chorobowego. Zwłaszcza to ostatnie budzi spore niezadowolenie.

Wszystko przed nami

Ostatnie notowania dają sporą przewagę opozycji. Według niektórych dwie partie koalicji – c i kd – nie przekroczyłyby 4-procentowego progu wyborczego. Na domiar złego niemal wszystkie sondaże wskazują na to, że do riksdagu wejdzie nowy gracz – nacjonalistyczna partia Sverigedemokraterna (sd) – wstydliwe dziecko demokracji (zob. też).

Kampania wyborcza już się zaczęła, mamy za sobą pierwsze debaty, ale do mety jeszcze daleko i wszystko może się zdarzyć.

 

 

Szwecja, anonse1

 

Ryszard Nowak
rn@szwecja.net