pil Szwecja / Nowiny / 2010 / ...    
 

Z PEWNEJ PERSPEKTYWY
PX

Piątek, 2 lipca 2010 r.   00395

Czy Polaków wolno zabijać?

Przed wyborami do sejmu w 2007 roku, w artykule „Pytanie wyborcze” postawiłem przed rodakami taki oto dylemat: Czy chcesz być zdrowym i bogatym, czy chorym i biednym? Odpowiedź była jednoznaczna, naród wybrał to drugie – wybrał PO. Nastąpiły lata destrukcji i ośmieszania państwa polskiego, likwidacji rodzimego przemysłu, fali prześladowań przeciwników politycznych. Zchamienie polskiej debaty politycznej osiągnęło szczytu.

Tym razem, wobec wymuszonych śmiercią prezydenta w katastrofie lotniczej wyborów, pytanie jest inne: Czy Polaków wolno zabijać?

I nie ma tu znaczenia, czy śmierć prezydenta Lecha Kaczyńskiego i towarzy­szących mu osób była wynikiem zrządzenia losu, czy celowego działania – zamachu. Istotne jest to, jaką odpowiedź dadzą Polacy tym, którzy ucieszyli się z tej śmierci. Czy powiedzą OK, nie ma sprawy, nas wolno zabijać i czerpać z tego korzyści, czy też pokażą, że się nie damy, że korzyści ze śmierci naszych przywódców nie będzie. Pokażą tym ucieszonym gest Kozakiewicza. Zginął nasz prezydent, ale nie cieszcie się! – Mamy drugiego, jest bardzo podobny w dodatku.

nic

Zobacz też:

Pytanie wyborcze, 2007

 

 

 

Gdybym nawet był zwolennikiem PO – a nie jestem – czy też jakiejkolwiek innej partii, w tych wyborach głosowałbym na „Kaczora”. Tego opluwanego i niszczonego przez lata przez wszystkich tych, którzy boją się lub nienawidzą wolnej, silnej Polski, 40-milionowego narodu, zorganizowanego we własne, sprawne państwo. Niech się nie cieszą z naszego nieszczęścia – niech się nas boją! Niech wiedzą, że zagonieni w kieracie codziennych obowiązków nie przejmujemy się zbytnio polityką. Nie mamy czasu na analizowanie pokrętnych komentarzy w dominąjących mediach, czasem dajemy się im nabierać, czasem w nie wierzymy. Ale w momentach decydujących potrafimy się zatrzymać, zastanowić i przejrzeć na oczy. Potrafimy zrozumieć, co jest naszym interesem, a co nim nie jest. Potrafimy okazać szacunek dla naszych odwiecznych wartości. Potrafimy być Polakami.

I to nie jest tylko kwestia chwilowej emocji. To jest nasz biznes. Członkowie narodu, który nie budzi szacunku, jest uważany za głupawy, nie rozumiejący świata, nieporadny i nie potrafiący karać swoich prześladowców, tylko w bardzo wyjątkowych wypadkach robią karierę za granicą. Na ogół są tam skazani na pracę znacznie poniżej swych kwalifikacji, na życie w warstwach społecznych znacznie bardziej zbliżonych do dna niż do elit.

Stereotypy są najczęściej niesprawiedliwe, tym niemniej trudne do przełamania. Reaguje się na nie automatycznie, bez zastanowienia i weryfikacji. Gdy spotykamy nieogolonego faceta w burej, flanelowej koszuli i podartych portkach, nie bardzo chcemy zaprosić go na kawę i pogadać o interesach. Łatwo sobie wyobrazić wizerunek, który spowoduje naszą odwrotną reakcję.

   
 

Podobnie jest ze stereotypami narodowymi. Sami przecież inaczej traktujemy różne narodowości. Nas też oceniają – i tak nas traktują. „Marka”, jaką wypracujemy sobie u innych, ma bardzo duże znaczenie dla naszych całkiem prywatnych interesów, a więc również dla łatwości ich robienia – lub wręcz przeciwnie. Gdy ciągle będziemy zachowywali się jak naród bez kręgosłupa, inni też to dostrzegą i będą bezwzględnie wykorzystywać.

Dlatego w tych wyborach nie mamy wyboru. Musimy pokazać światu, że Polaków nie wolno zabijać. A gdy giną, nikt z tego nie odniesie korzyści. A gdy ktoś przyczynił się do ich śmierci – poniesie karę.

Stawiając krzyżyk na wyborczej karcie, chcąc nie chcąc odpowiesz światu na pytanie – Czy Polaków wolno zabijać?

 

Zobacz też:

Co bawi Komorowskiego

 

Jarosław Kaczyński:
Proszę o każdy głos...

 

 

 

   
 

Ryszard Nowak
rn@szwecja.net