pil Szwecja / Nowiny / 2010 / ...    
 

Wtorek, 8 czerwca 2010 r.   00375

Podatnik opiekuńczy

Skatteåterbäringen. I pomyśleć, że ta karkołomna mieszanka znaków jest obiektem westchnień 2,8 miliona Szwedów. Oznacza ona mianowicie zwrot nadpłaconego w ubiegłym roku podatku. Urząd Skarbowy ogłosił właśnie dzisiaj, że jeszcze przed tegorocznym Świętem Lata, Midsommarem, wypłaci 20,7 miliarda koron, które wcześniej zabrał swoim podatnikom. Bez pytania o zgodę.

Tutejsza propaganda przedstawia to jako powód do radości i wdzięczności dla dobrotliwego, opiekuńczego państwa. Popatrz – zabrali za dużo, ale oddają. A przecież mogli zabrać wszystko i nie oddać.

Wielu Szwedów daje się nabrać na ten rebus i wydaje im się, że to bardzo fajnie. Przecież dostają pieniądze. O tym, że to ich własne, ciężko zapracowane pieniądze, które im wcześniej zabrano, już nie pamiętają. I o tym, że wyszli na tym interesie, jak Zabłocki na mydle. Że udzielili urzędasom darmowej pożyczki, a jeszcze teraz muszą się z tego cieszyć, jak dostaną swoje pieniądze z powrotem.

Gdyby na przykład zrobili odwrotnie – zamiast nadpłacać powiedzmy 10 tysięcy, zapłacili by o 10 tysięcy mniej. Jest to możliwe. Naogół wystarczy złożyć odpowiednie podanie w Urzędzie i pracodawca będzie potrącał mniej na podatek dochodowy.

10 + 10 = 20. Za te 20 000 przemyślny podatnik mógłby kupić sobie np. akcje pierwszej z brzegu firmy na sztokholmskiej giełdzie. Powiedzmy akcje swojego banku – załóżmy, że jest to Swedbank. Gdyby kupił je na początku 2009 roku, zapłaciłby około 30 koron za sztukę. Pod koniec kwietnia tego roku mógł je sprzedać za 80 koron sztukę. Za 20 000 kupiłby więc nasz przykładowy podatnik 666 sztuk akcji, a sprzedałby je za... 53 280 koron! Dopłaciłby wówczas brakujące 10 000 do podatku, jako opiekuńczy podatnik, zapłacił podatek od dochodu od kapitału, a i tak zostałoby mu ponad 30 000 zysku.

A potem wysłałby pocztówkę do Urzędu – „Gorące pozdrowienia z Dominikany”.

nic

 

 

   
 

Ryszard Nowak
rn@szwecja.net