pil Szwecja / Nowiny / 2009 / ...    
 

Środa, 30 grudnia 2009 r.   00431

Medialny ping-pong

Milczeniem traktują szwedzkie media informacje o szwedzkim zleceniodawcy kradzieży zabytkowego szyldu z niemieckiego obozu śmierci w Oświęcimiu. Podczas gdy w Polsce podejrzenia kieruje się wyraźnie w kierunku szwedzkiego zleceniodawcy, Szwedzi zdecydowanie temu zaprzeczają.

Już przed Świętami szwedzka policja stwierdziła, że „nie ma absolutnie żadnych przesłanek, wskazujących na to, że ktoś ze Szwecji miałby być zamieszany w kradzież szyldu”. – Nic nie słyszeliśmy na ten temat od naszych polskich kolegów i nie spodziewamy się tego również w czasie Świąt – stwierdził komisarz Bertil Olofsson z policji kryminalnej, w wywiadzie dla agencji TT. Te sformułowania są chętnie powtarzane przez media do dzisiaj.

Informacje, coraz bardziej rozbudowane, o zaangażowaniu w kradzież jakiegoś szwedzkiego nazisty nie osiągają przezornie szwedzkiego czytelnika. Gdy media w Polsce podały, że krakowska prokuratura okręgowa wystąpi z wnioskiem o pomoc prawną do Szwecji, w związku ze śledztwem, dotyczącym kradzieży historycznego napisu z bramy niemieckiego obozu śmierci Auschwitz-Birkenau, Szwedzi woleli ująć sprawę następująco: „Polska prosi o pomoc w złapaniu złodziei” (svt.se, 28/12). Dla zwykłego konsumenta tytułów oznacza to mniej więcej tyle, że... znów ta biedna Polska sobie nie radzi i zawraca nam głowę, prosząc o pomoc.

Ale artykuł nie może składać się wyłącznie z tytułu, więc trzeba coś jeszcze napisać. W ingresie notatki z 29 grudnia, podpisanej SVT/AP, mówi się, że polski prokurator zapowiedział, że „poprosi o pomoc” w sprawie szyldu z „obozu zagłady Auschwitz w Polsce”. Ani słowa o szwedzkim wątku. Czytelnik, który śledzi nie tylko tytuły, ale zadaje sobie trud przeczytania nawet ingresu, zostaje utwierdzony w przekonaniu, że nieporadna Polska zawraca mu głowę. No bo skoro kradzież nie ma żadnych związków ze Szwecją, to jak to wytłumaczyć inaczej.

W tekście notatki pojawia się w końcu „swedish connection”. W jednym zdaniu, opatrzonym solidnie: ale, podejrzewa się, ewentualnie. Zaraz po nim wyjaśnienie dla upartego czytelnika, który nieopatrznie zabrnął aż tak daleko i mógłby nabrać wątpliwości: „Szwedzka policja stwierdziła już przed Świętami, że nie ma absolutnie żadnych przesłanek, wskazujących na to, że ktoś ze Szwecji...”, jak powyżej. Acha! Wszystko jasne. Ci nieporadni Polacy nie dość, że sami nie potrafią złapać swoich złodziei, to jeszcze próbują obrzucać nas – Nas! – obelgami.

Porównując polskie i szwedzie przekazy medialne trudno czasem pojąć, że dotyczą one tej samej sprawy. Warto o tym pamiętać, gdy jest się czytelnikiem np. tylko jednej, ulubionej gazety, czy stacji telewizyjnej. Dopiero spojrzenie na dany problem z innego informacyjnego (propagandowego?) kosmosu, pozwala nam lepiej go zrozumieć, „go” – problem i „go” – kosmos.

 

nic

 

 

 

Ryszard Nowak
rn@szwecja.net