Szwecja / Nowiny / 2009 / ...

Sztokholm, Muzeum statku Vasa, z prawej Muzeum Nordyckie.

 

Sobota 9 maja 2009 r.   01121

Okręt Vasa

10 sierpnia 1628 r., przy pięknej pogodzie królewski okręt wojenny Vasa miał wyruszyć w swój dziewiczy rejs. Statek, którego budowę zlecił król Gustav II Adolf, miał być dumą szwedzkiej floty i w owych czasach był potencjalnie najgroźniejszym okrętem na świecie. Ważył 1 300 ton, mierzył 62 m długości i 12 m szerokości, a główny maszt był wysoki na 52 metry. Na budowę okrętu zużyto drewno pochodzące z ponad 1 000 dębów. Posiadał 64 działa i oprócz 150-osobowej załogi mógł wziąć na pokład jeszcze 300 żołnierzy. Był przygotowany zarówno do abordażu, jak i do pojedynków artyleryjskich.

W swój pierwszy i ostatni rejs wyruszył ze 150-osobową załogą na pokładzie. Kierował się do Älvsnabben – bazy floty w południowej części sztokholmskiego archipelagu – skąd miał zabrać dodatkowo 300 żołnierzy i ruszyć na wyprawę przeciwko Polsce. Jednak po przepłynięciu zaledwie 1 300 m od brzegu statek przewrócił się pod wpływem silnego wiatru i poszedł na dno w sztokholmskim porcie, 100 m od południowego przyczółka wyspy Djurgården. Wraz z nim utonęło około 50 marynarzy. Vasa miał na swoich dwóch pokładach działowych więcej ciężkich dział, niż jakikolwiek inny ówczesny okręt tej samej wielkości, co było prawdopodobnie jedną z przyczyn katastrofy. Potem, w XVII wieku, udało się wydobyć z wraku ponad 50 z 64 oryginalnych dział.

Potężne działa Vasy stały się jego zgubą.

Okręt zlokalizowano dopiero w roku 1956, na 32 metrach głębokości, dzięki uporczywym poszukiwaniom prowadzonym przez archeologów morskich. Rok później nurkowie rozpoczęli prace wydobywcze. Przez dwa lata drążyli tunele pod kadłubem statku, by móc przeciągnąć tamtędy liny, które uniosą wrak z dna, i przesunąć go na płyciznę. Ostateczne podnoszenie Vasy rozpoczęto 24 kwietnia 1961 r., by w końcu 4 maja ustawić go wreszcie w suchym doku. Po skomplikowanej operacji wydobycia statku i jego 17-letniej konserwacji, w czerwcu 1990 r. otwarto najpopularniejsze obecnie muzeum Sztokholmu – Vasamuseet, oddalone zaledwie niecałą milę morską od miejsca katastrofy.

Okręt udało się zrekonstruować w 95%. Niskie zasolenie wody, w której przeleżał 333 lata, uratowało drewno statku przed robakami. Wprawdzie kadłub zachował się w całości, ale dopasowywanie 13 500 jego luźnych części było niezłą łamigłówką. Rufa uległa poważnemu uszkodzeniu, ale misterne zdobienia zostały pieczołowicie odtworzone. W Vasamuseet odtworzono też dla zwiedzających górny pokład działowy i admiralską kajutę. W momencie wypłynięcia okręt był w pełni wyposażony, dzięki czemu odnaleziono także wiele przedmiotów codziennego użytku, a nawet żywność i napoje.

Z dna wydobyto również ogromną ilość rzeźbionych figur. Ponad 200 rzeźbionych ornamentów i 500 figur, którymi ozdobiono statek, stanowiło część ówczesnego języka siły – miało robić wrażenie na wrogu. Większość snycerzy wykonujących te ozdoby pochodziła z Niemiec i Holandii, a ich dzieła były typowe dla późnego renesansu i wczesnego baroku. Większość dużych rzeźb z drewna dębowego, sosnowego i lipowego przedstawiała postacie z mitologii greckiej i Biblii oraz królów Szwecji. W muzeum można obejrzeć m. in. galion w postaci skaczącego lwa. Rzeźba ma 4 m długości i waży 450 kg i nawiązuje w swej formie do króla Gustava II Adolfa, którego nazywano Lwem Północy.

Teraz jednak 48 lat przebywania na powierzchni daje się okrętowi mocno we znaki, mimo że muzeum posiada specjalnie klimatyzowane pomieszczenia. Statek powoli niszczeje i najlepiej byłoby ustawić go w ciemnym, pozbawionym tlenu pomieszczeniu. Co jednak po zabytku, którego nikt nie mógłby obejrzeć. W jaki sposób zatem uchronić okręt Vasa przed niszczącym upływem czasu?

 

Okręt Vasa lewa burta.

Rufa okrętu

Galion okrętu Vasa.

Ogromna ilość rzeźb zdobiła okręt. Szkolny przykład przerostu formy nad funkcją.

 

 
 
Katarzyna Ziętek
kz@szwecja.net

© Szwecja.net

 

Zobacz również:

50 lat na powierzchni  

 

Fot. Anneli Nowak, Szwecja.net