Szwecja / Nowiny / 2008 / ...  
 

Niedziela, 16 listopada 2008   00549

   

Paradoks sukcesu

Już kolejny raz badania sympatii politycznych w Szwecji wykazują, że partia Szwedzcy Demokraci (Sverigedemokraterna, sd) może przekroczyć po raz pierwszy 4-procentowy próg wyborczy i wejść do riksdagu, szwedzkiego sejmu. Wywołuje to spory niepokój partii parlamentowego establiszmentu, jak zawsze, gdy pojawia się konkurencja. Wszystkie partie obecnego riksdagu, od lewa do prawa są wzruszająco zgodne, że Szwedzcy Demokraci to i dżuma, i cholera.

Partia powstała 6 lutego 1988 roku, jako „nacjonalistyczna i demokratyczna siła polityczna dla Szwedów”. Wspólnym mianownikiem dla założycieli był sprzeciw przeciwko ówczesnej polityce imigracyjnej. Wśród nich były osoby reprezentujące ugrupowania o charakterze rasistowskim i nazistowskim. 

Nacjonalizm i demokracja to główne ideologiczne pryncypia dzisiejszej sd. Jej polityka opiera się na „narodowej odpowiedzialności, sprawiedliwości społecznej i świadomości ekologicznej”. Partia odwołuje się również do chrześcijańskiej etyki Zachodu, podkreśla wagę suwerenności narodów, popiera współpracę międzynarodową, głównie krajów nordyckich, regionu morza Bałtyckiego i Europy. Niechęć sd budzi natomiast próba budowy ponadnarodowej UE. „Jeden naród - jedno państwo” – to ideał organizacji społeczeństw według Szwedzkich Demokratów.

Partia unika zakwalifikowania jej na tradycyjnej skali lewica-prawica. Podkreśla ona, że łączy w swej polityce podstawową sprawiedliwość społeczną oraz wartości konserwatywne, wskazuje na inspirację szwedzkiego narodowego konserwatyzmu z przełomu wieku XIX i XX oraz socjaldemokratycznej idei „folkhemmet” – wspólnego domu.

Przyrównanie sd do którejś z polskich partii jest raczej niemożliwe, gdyż identyczne określenia wypełnione są często różną treścią w obu krajach. Nacjonalizm o takim natężeniu jak w Szwecji, w Polsce nie występuje. Prawica-lewica też jest pojmowana odmiennie. Tutejsza lewica np. skupia raczej ludzi niezamożnych w partiach przeciwnych wolnemu rynkowi i dążących do państwowej dyktatury, mniej lub bardziej totalnej. W Polsce natomiast, ugrupowania zwane lewicowymi dążą do maksymalnego osłabienia państwa, a tworzą je bankierzy, polityczni kapitaliści i niedawni kolaboranci sowieccy.

W wyborach parlamentarnych 2006 r. Szwedzcy Demokraci osiągnęli 2,93% głosów, czyli ponad dwa razy więcej niż cztery lata wcześniej. Nie wystarczyło to by uzyskać mandaty poselskie, ale przekraczało próg 2,5%, pozwalający na otrzymywanie publicznego dofinansowania. Jeszcze większy sukces odniosła partia w wyborach samorządowych, które tutaj odbywają się jednocześnie. Licząc wszystkie wybory razem, parlamentarne i samorządowe, na sd głosowało aż 3,32% wyborców.

Najnowsze badanie opinii publicznej, przeprowadzone przez czołowy instytut SIFO, daje Szwedzkim Demokratom 4,2% uznania wśród badanych osób. Oznaczałoby to spore zawirowanie w szwedzkiej polityce.


 

Dzisiejszy skład szwedzkiego sejmu to dwa dosyć wyraźne bloki. Pierwszy to koalicja rządząca – Moderaci, m (umiarkowana prawica), Folkpartiet, fp (liberałowie), Center, c (ludowcy) i Kristdemokraterna, kd (chrześcijańska demokracja). Blok opozycyjny stanowią Socjaldemokraci (Socialdemokraterna, s), Zieloni (Miljöpartiet, mp) oraz Komuniści (Vänsterpartiet, v). W niedawnych sondażach blok opozycyjny miał znaczną przewagę. Czołową partię opozycji Socjaldemokratów popierało nawet ponad 50% respondentów. Jednak wewnętrzne spory nie pozwalały im na przedstawienie wiarygodnej alternatywy rządowej, podczas gdy rządzący Alians dla Szwecji prezentował niezłomnie jednolite oblicze. Dosyć nieudolna próba Mony Sahlin, szefowej s, tworzenia dwupartyjnej koalicji z Zielonymi zraziła skrajnie lewackich wyborców i notowania s zaczęły mocno spadać. W opublikowanym właśnie listopadowym badaniu Socjaldemokraci otrzymali już tylko 39,6% poparcia. Oto wszystkie wyniki:

  s 39,6 m 25,8
  v 4,7 kd 4,2
  mp 7,5 c 6,3
  sd 4,2 fp 6,9

Badanie objęło 1895 osób. 13,5% nie wskazało żadnej partii.

Gdyby sd dostało się do sejmu po wyborach 2010 roku, to mogą oni odgrywać rolę języczka u wagi i przez to uzyskać znacznie większe wpływy na szwedzką politykę, niż intencje wyborców na to by wskazywały. Mieliśmy już takie sytuacje gdy Komuniści i Zieloni, jako partie wspierające mniejszościowy rząd Socjaldemokratów,wykorzystywali swą pozycję do przepychania własnych pomysłów. Prosta matematyka wskazuje, że podobna sytuacja staje się możliwa:
s+mp=47,1 + v 4,7 = 51,8 
m+fp+c+kd=43,2 +sd 4,2 = 47,4

Gdyby stan z ostatniego sondażu utrzymał się do wyborów, izolowanie Komunistów przez Socjaldemokratów stałoby się niemożliwe. Minikoalicja s+mp miałaby zbyt wiotkie muskuły, by zrównoważyć „resztę świata”. Przegłosowanie votum zaufania dla takiego rządu staje się więc niemożliwe. Próba przytępienia ideologicznego grota, odsunięcie się od komunistycznego betonu, spaliłaby na panewce. Konieczne więc staje się ciągnięcie za sobą tego politycznego upiora, przebieranego w coraz to bardziej perwersyjne fatałaszki.

A wszystko to z powodu sukcesów nacjonalistycznej partii.


rn
rn@szwecja.net