Szwecja.net / Nowiny / 2006 / ...    
Szecja

04 stycznia 2006  00564

Ile kosztuje stres?

Pierwszy dzień „korkowego podatku” minął w miarę spokojnie. Póki co obyło się bez chaosu. Mamy jednak nadal okres świąteczny - Trzech Króli, 6 stycznia jest w Szwecji dniem wolnym od pracy i miasto nie odzyskało jeszcze swojego zwyczajnego tętna.

Media rozczulają się nad wiadomością podaną przez dwa państwowe urzędy, zainteresowane w utrzymaniu podatku, że zanotowano 16-procentowe zmniejszenie ruchu w centrum. Naturalnie, że podatek, a zwłaszcza stres i duże koszty związane z jego uiszczaniem odstraszą na pewno niejednego od wyprawy do miasta. Rozwinięcie kolczatek na wszystkich drogach dojazdowych dałoby jeszcze lepszy efekt - 100-procentowy!

Aż strach to pisać. Przeczytają i... kto wie co im przyjdzie do głowy.

Dla większości przeciwników korkowego podatku, to nie jego wysokość jest najgorsza do zniesienia, a sposób jego płacenia narzucony przez władzę oraz niedemokratyczny sposób wprowadzenia podatku. Warunki płatności podatku godne są totalitarnego reżimu.

Po przejechaniu bramki sczytującej automatycznie numer rejestracyjny samochodu podatek jest naliczany natychmiastowo. Właściciel samochodu musi zapłacić podatek z własnej inicjatywy. Urząd podatkowy nie wysyła żadnej faktury. W ciągu 5 dni roboczych pieniądze muszą być na koncie Państwowego Urzędu Drogowego.

Kilka lat temu państwo zaradnie zlikwidowało, powszechnie stosowaną, tanią formę przelewu pocztowego- Postgiro - oddając jego klientów w łapy osławionego, państwowego banku Nordea. Teraz wszystkie tradycyjne formy przelewu są drogie. Żeby zapłacić w kasie 10 koron podatku, trzeba zapłacić 40-75 koron za przelew. Jeżeli chcesz płacić wysyłając zlecenie przelewu pocztą, to musisz to zrobić już następnego dnia po przejechaniu bramki oraz dopłacić za przelew, a często i znaczek. Jeżeli przekraczasz podatkowy mur codziennie, to i codziennie musisz wysyłać list.

Łaskawa władza daje nam jednak inne możliwości płacenia haraczu. Można go, bez dodatkowych opłat zapłacić w najbliższym butiku 7-eleven lub Pressbyran, coś w rodzaju kiosku Ruchu. Tam też można się dowiedzieć ile jest się winnym i zapłacić gotówką. Doskonale! Wystarczy więc wsiąść do samochodu, podjechać drobne 20 km (koszt ok. 50 SEK), postać godzinkę w kolejce i zapłacić korkowy podatek. I po wszystkim. No może nie - trzeba jeszcze zapłacić mandat parkingowy 500-800 SEK, bo legalne zaparkowanie w okolicy kiosku nie będzie oczywiście możliwe. Ale za to na zapłacenie mandatu mamy cały miesiąc.

Nowoczesnym sposobem płacenia nowoczesnego haraczu jest tzw. transponder w połączeniu z autogiro, czyli pełna automatyka. Przejeżdżasz sobie bramkę, która komunikuje się z przyklejonym do szyby transponderem i - fiku miku - pieniążki znikają z twojego konta. Raj na ziemi.

Sposób ten wymaga jednak, żebyś pozwolił władzy samej zabierać pieniądze z twojego konta (autogiro), czyli wpuszczenia wilka do owczarni. Kilka tysięcy osób, które wybrały tą drogę dostało groźne upomnienia od władzy, już na tydzień przed rozpoczęciem sztokholmskiego doświadczenia. Błąd systemu - bije się w piersi władza i przeprasza. A więc możliwe są błędy..!? Będziesz więc musiał i przy tym sposobie poświęcić sporo godzin na codzienne kontrolowanie pobranych sum.

Dodatkowe kuriozum to sam transponder. Otóż można go przykleić do szyby samochodu tylko wówczas, gdy ma ona minimum 15°C (sic!). Chodzi o Sztokholm, bliżej stąd do koła podbiegunowego niż do Łodzi, operacja rozpoczyna się 3 stycznia - mimo to rozkazem socjalistycznej władzy temperatura mojego samochodu ma być 15°C - i basta.

Powstaje wiele sytuacji niemożliwych do rozwiązania. Dla wielu skończy się to wszystko osobistą tragedią. Wielu wyląduje u komornika, co często doprowadza do katastrofy dla całej rodziny. Fikcyjny los Svenssona, który opisuję w poprzednim artykule (), okaże się boleśnie rzeczywisty dla wielu.

Koszt wjazdu do Sztokholmu to nie 10, czy 20 koron - to tysiące koron związanych absurdalnym systemem płatności, koszt dodatkowego stresu i pańszczyźnianej pracy, koszt ludzkich tragedii.


rn
rn@szwecja.net

 

Szecja