Szwecja / Nowiny / 2005 / ...    
 

6 czerwca 2005 00763

Szwedzkie święto narodowe

Decyzją szwedzkiego parlamentu (riksdag), z dnia 1 grudnia 2004 ogłoszono dzień 6 czerwca świętem narodowym Szwecji. W zamian zlikwidowano drugi dzień Zielonych Świątek jako święto powszechne. Po raz pierwszy powszechne, szwedzkie święto narodowe obchodzimy dzisiaj, 6 czerwca 2005.

Proces decyzyjny trwał wiele lat. Pierwsze wnioski do sejmu w tej sprawie składano już w 1989 r. We wrześniu 1993 utworzono komisję sejmową do zbadania możliwości i skutków utworzenia nowego święta. Wnioski komisji rozpatrywano później w wielu instancjach. W czerwcu 2003 rząd powołał specjalną komisję, której zadaniem było przygotowanie propozycji rządowej o ustanowieniu 6 czerwca świętem narodowym Szwecji. Propozycję rządową przedstawiono sejmowi 7 października 2004. Decyzja zapadła 1 grudnia 2004.

Dlaczego 6 czerwca?

Nie jest to wyraźnie sprecyzowane. Rząd odwołuje się do wielu różnych „szóstych czerwców”. 6 czerwca 1523 Gustaw Waza został królem Szwecji, również 6 czerwca 1809 ogłoszono szwedzką konstytucję, od 1916 roku obchodzono ten dzień jako „dzień flagi szwedzkiej”, dzisiaj obowiązującą konstytucję przyjęto w tymże dniu 1973 roku.

Powstaje tu spory problem. Przeciętnemu Szwedowi nic te daty nie mówią, a fakt, że podaje się ich wiele rozmywa znacznie wyrazistość historyczną. Brak jednoznacznego odnośnika historycznego będzie działał negatywnie na proces upowszechniania tego święta wśród Szwedów. Pytanie – co właściwie świętujemy? – pada w wielu dyskusjach.

Sprawa nie jest prosta. – Nie ponieśliśmy żadnej wielkiej ofiary, godnej zamanifestowania, nie mieliśmy żadnej heroicznej walki wyzwoleńczej... i cieszmy się z tego! – mówi Peter Aronsson, profesor historii kultury na uniwersytecie w Linköping'u (SvD 050603).

Naród bez swojego święta

W swoim braku narodowego święta byli Szwedzi dosyć osamotnieni. Nie oznacza to, że Szwedzi są pozbawieni dumy narodowej. Wręcz przeciwnie – Szwedzi uważają raczej siebie i swój kraj za absolutnie najlepszy na świecie. Historycznie rzecz biorąc jeszcze nie tak dawno w szwedzkich szkołach nauczano, że arka Noego po potopie wylądowała na wzgórzach pod Upsalą, a więc wszystkie narody i języki świata pochodzą od Szwedów. Ślady tego przeświadczenia można zaobserwować do dziś.

Mimo silnego tutaj nacjonalizmu, niechętnie go jednak demonstrowano z przyczyn politycznych. Jedynymi szermierzami haseł nacjonalistycznych stały się ugrupowania narodowo-socjalistyczne, przejmując jednocześnie narodowe symbole. Podniesienie rangi dnia narodowego i nadanie mu statusu święta powszechnego jest próbą odebrania inicjatywy tym elementom i zachowania możliwości godnej demonstracji uczuć narodowych.

Naród i obywatele

W uzasadnieniu przyjętej przez riksdag propozycji rządowej czytamy:

„Język szwedzki, szwedzka historia, szwedzkie dziedzictwo kulturowe oraz szwedzki system społeczny stanowią ważne składniki naszej narodowej tożsamości, które w czasie wzrastającej internacjonalizacji wydają się być coraz bardziej istotne.”

Tak więc szwedzkie władze uznały za ważną pielęgnację składników szwedzkiej tożsamości narodowej. Problem w tym, że jednocześnie propaguje się tu twardo t.zw. społeczeństwo wielokulturowe. Jak rząd wyobraża sobie wzbudzenie entuzjazmu u np. Polaka, obywatela szwedzkiego, z faktu koronacji Gustawa Wazy – trudno przewidzieć.

Problem w Szwecji polega na tym, że nie rozdziela się tutaj pojęcia obywatelstwa i narodowości. Nie pozwala to Polakowi, obywatelowi Szwecji, pozostać Polakiem i ucztować np. rocznicę bitwy pod Oliwą. Po otrzymaniu obywatelstwa, a czasem tylko stałego pobytu, jest on w mediach nazywany Szwedem. W debatach telewizyjnych, w ostatnim czasie, wielu nieszczęsnych, szwedzkich obywateli o nieszwedzkiej narodowości musiało się publicznie tłumaczyć, czy i jak obchodzą szwedzkie święto narodowe.

Taka mieszanka pojęciowa, spowodowana destruktywnym wpływem ideologii na zdrowy rozsądek, utrudnia znacznie szwedzkim mieszkańcom obcej narodowości, radosne obchodzenie tego święta. W szerszej perspektywie, uniemożliwia to autentyczną asymilację.

A szkoda, bo wielu mieszkańców Szwecji obcego pochodzenia bardzo lubi ten kraj i ten naród. Ci, którzy przybyli tu kiedyś z konieczności, teraz pozostają tu z własnej woli. Mają tu wiele wspomnień, wiele sentymentów, chętnie poświętowali by sobie z całym szwedzkim narodem nie wyrzekają się własnej narodowości. Ale nie – każdy Polak czy Grek musi udawać Szweda.


Ryszard Nowak
rn@Szwecja.net

Szwecja, anonse1