Szwecja / Nowiny / 2004 / ...  
 

Sztokholm, 2 kwietnia 2004 r. 00350

1:0 dla Szwedów

Już tylko rządząca partia socjaldemokratów (SDAP) forsuje koncepcję dyskryminacji obywateli ośmiu nowych państw członkowskich Unii Europejskiej. Wszystkie pozostałe partie sejmowe są temu przeciwne. Potrafiły one wznieść się ponad ogromne nieraz różnice ideologiczne i uzgodniły wspólne stanowisko w tej sprawie. Imponujące!

Należy pamiętać, że wymagało to znalezienia wspólnej płaszczyzny dla sześciu partii, nieraz tak skrajnie różnych jak komuniści i chrześcijańska demokracja. Dwie partie - komuniści i zieloni - są w dodatku partiami pomocniczymi rządu. Po wyborach 2002 zawarły one z rządem umowę o współpracy, co było warunkiem przejęcia władzy przez socjaldemokratów.

Przedłożone sejmowi przez rząd pismo z propozycją wprowadzenia okresu przejściowego było rozpatrywane przez sejmową komisję rynku pracy, w której skład wchodzą reprezentanci wszystkich partii. Komisja uzgodniła tekst, w którym odrzuca rządową propozycję. To oświadczenie będzie podstawą dla sejmowej komisji ubezpieczeń społecznych, której zadaniem jest sformułowanie ostatecznego wniosku i przedłożenie go sejmowi. Prace mają być zakończone 20 kwietnia, a głosowanie w sejmie odbędzie się 28 kwietnia. Ryzyko, że ta ostatnia komisja będzie miała inne stanowisko niż komisja rynku pracy jest niewielkie.

Sytuacja jaka powstała jest ewenementem w szwedzkiej polityce. Rząd nie bardzo ma dziś z kim zawrzeć kompromis. Socjaldemokratom pozostaje głosować za kontrpropozycją którejś z partii opozycji (patrz kom. 30 mar.) lub pogodzić się z porażką w sejmie.

Przegrana w sejmie nie jest aż takim złym rozwiązaniem dla rządu. Aż do następnych wyborów będzie on mógł zwalać wszystkie swoje niepowodzenia na rynku pracy na opozycję, która nie pozwoliła na okres przejściowy. Jednocześnie zachowanie wolności migracji i równości praw dla wszystkich członków Unii poprawi znacznie zaufanie do Szwecji, nadszarpnięte mocno występami jej premiera w tej sprawie.

Zwolennicy dyskryminacji nie dają jednak za wygraną. Państwowa telewizja katuje nas ostatnio filmem produkcji - o zgrozo - polskiej, „Bar na Victorii”. Film produkcji PWSFTV, w reżyserii Leszka Dawida jest doskonałym narzędziem zastraszania i tak już struchlałych Szwedów.

Bohaterami filmu jest dwóch nieszczęśników, którzy wybrali się do Anglii w nadziei szybkiego zarobku. Prezentowany jako „polski film dokumentalny” potwierdza on doskonale wszystkie negatywne przesądy o Polakach. A gdy jeden z nieszczęśników mówi wprost: „nie powinni nas tu wpuścić, to by nam zaoszczędzili cierpienia” - słychać niemal fanfary w siedzibie rządu.

Jakimś dziwnym trafem właśnie ten film, i właśnie w obecnej sytuacji politycznej zyskał sobie szczególną przychylność państwowej telewizji. Trzykrotna edycja polskiego filmu w ciągu tygodnia, to absolutny rekord w dziejach szwedzkiej telewizji. Nie wykluczone też, że przy okazji został pobity również rekord polskiej głupoty.

rn
rn@szwecja.net

Szwecja, anonse1