Szwecja.net / Turystyka / Relacje / ... =00722
 

Magda Łesak, lato 2006

Bocznymi drogami

Zwiedzając Szwecję warto zaufać intuicji i jeździć bocznymi drogami w poszukiwaniu śladów łosi i borówek, ale warto też zwrócić uwagę na znak Sevärdhet informujący o osobliwościach. Bardzo często nie są to, jak można by było przypuszczać, miejsca tłumnie odwiedzane przez turystów, ale niezwykłe i tajemnicze zakątki, osobliwości architektury, przyrody, miejsca kultu Wikingów. Mnie także udało się w ten sposób odkryć kilka niezwykłej urody miejsc.

 

Sevärdhet - warte zobaczenia.

 

Pałac Mälsåker

Jednym z pierwszych, do których doprowadził mnie wspomniany znak, był zamek Mälsåker. Miejsce to jest niezwykłe, bo położone z dala od głównej drogi i, jak większość zamków w środkowej Szwecji, u stóp jeziora Mälaren. Niech Was nie zwiedzie wąska asfaltowa droga, czy przejazd przez las i teren należący do stadniny koni, a nawet mały zarośnięty parking. To, co za moment ukaże się Waszym oczom, będzie warte wszystkich trudów podróży. Idąc wąską ścieżką pośród traw zobaczycie najpierw taflę jeziora, a może prędzej dostrzeżecie zarys barokowego pałacu... Jeszcze kilkanaście kroków i można stanąć na dziedzińcu i podziwiać wszystko jednocześnie. Mälsåker to moim zdaniem jeden z piękniejszych szwedzkich zamków. To, jak się prezentuje, zawdzięcza architektowi Nicodemusowi Tessin'owi starszemu, który zaprojektował go w XVII w. Ówczesny właściciel zamku, członek rady królewskiej, Gustav Soop zlecił przebudowę fasady oraz wnętrz w stylu barokowym. Kazał bogato ozdobić podłogi, pomalować sklepienia, ściany ozdobić tkaninami lub złoceniami a na sufitach zrobić sztukaterie. Mistrzem sztukatorskim był sam Carlo Carove, który dekorował też Drottningholm oraz Urliksdals. Później zamek przeszedł ręce rodziny von Fersens, a w 1943r. wykupiły go władze norweskie. Dla zamku tragiczna okazał się rok 1945. Zimą pękły kominy, co stało się przyczyną pożaru. Ogień strawił dach i najwyższe piętro budynku. W 1951 r. pałac przekazano państwu szwedzkiemu, a obecnie jest administrowany przez urząd antykwaryczny i można go podziwiać takim, jaki był przed pożarem.

Mnie udało się być w tym miejscu akurat wtedy, gdy wkoło nie było żywego ducha, zamek zamknięty na cztery spusty robił wrażenie zupełnie opuszczonego i zapomnianego przez wszystkich. Wystarczy jednak odrobina wyobraźni, by stojąc na niewielkim tarasie wyobrazić sobie Mälsåker w czasach dawnej świetności. Z ganku roztacza się wspaniały widok na jezioro. Zresztą nie trzeba tylko patrzeć, wystarczy zejść w dół i podążyć dość długim pomostem, by już za chwilę zanurzyć się w chłodnej wodzie Mälaren.

 

Szwecja, anonse1

 

Kolejnym miejscem do którego zaprowadził mnie wspomniany znak był Viks slott - jeszcze bardziej tajemniczy niż Mälsåker, ponieważ znalazłam na jego temat tylko lakoniczne informacje. Tym razem, mimo dojazdu podobnego do poprzedniego zamku (polne drogi, które zdawały się nie mieć końca), teren był dość zaludniony, ponieważ w pobliżu znajdowało się kąpielisko. Sam zamek nie cieszył się zainteresowaniem, ludzie raczej spragnieni byli wody, niż zaciekawieni tym budynkiem, który zasłaniał im słońce. Vik może nawet ładniejszy od Mälsåker nie miał w sobie tyle uroku, choć zapewne to kwestia gustu, a może tego, że miejsce tętniło życiem. Vik to najlepiej zachowany średniowieczny zamek, zbudowany pod koniec XV w. Jednak jego geneza sięga 200 lat wstecz. W średniowieczu zamek był bardzo silną fortyfikacją. Można to ponoć sprawdzić znajdując się za jego grubymi murami, czego, niestety, nie znam z autopsji, bo budynek, podobnie jak poprzedni, był zamknięty. Natomiast zaskakujące było to, że w drzwiach tkwił potężny klucz, który nawet obrócił się w zamku, drzwi jednak nie chciały ustąpić... Podobno sam Gustaw Wasa oblegał zamek przez ponad rok, a i tak nie zdołał go sobie podporządkować, więc chyba tym bardziej nie mogliśmy tego osiągnąć my.

 

Mälsåker

Szwecja, anonse1

 

Jadąc jedyną drogą prowadzącą do i z zamku, warto rozglądać się pilnie dookoła, by nie stracić widoku bardzo oryginalnych kamieni runicznych rozsianych na okolicznych polach i tuż przy drodze. Niektóre z nich są bardzo duże, o wiele większe od tych, które zwykle spotyka się na terenie Szwecji, zresztą właśnie ta okolica słynie z run.

Trzecim, godnym polecenia, a niezbyt znanym miejscem, może być kościół w miejscowości Härkeberga (koło Enkőping). Kolejna osobliwość dla której trzeba nieco zjechać z głównej drogi.

Tu raczej nie spotka się tłumów turystów, a szkoda, bo ten skromniutki z zewnątrz, średniowieczny kościółek kryje w sobie niesamowity skarb. Wnętrze kościoła jest bardzo bogato zdobione. Malowidła ścienne autorstwa Alberta Pictora przedstawiają sceny biblijne. Pokryty jest nimi cały kościół, ale najpiękniejsze znajdują się na sklepieniach. Jestem przekonana, że nikt, kto oglądał kościół na zewnątrz, nie jest w stanie przewidzieć co zastanie w środku. Zaś na dróżce biegnącej do kościoła można natknąć się na znak uwaga... jeże! Droga i tak jest zamknięta dla samochodów, więc nie ma obawy, że przejedzie się to sympatyczne stworzonko.

 

Kamień runiczny na drodze do zamku Vik

 

Średniowieczny kościół w Härkeberga

 

Skoro już o zamkach i kościołach mowa, nie sposób nie wymienić tu jednego z najlepiej zachowanych barokowych zamków - Skokloster. Nie jest to jednak miejsce dla amatorów ciszy i spokoju, bo bardzo rozległy teren zamku pozwala na organizowanie corocznych festynów i innych imprez (ja trafiłam na wystawę pudli),więc przez teren zamku przewijają się tłumy. Zamek budowano 14 lat (na polecenie króla Karola IX), a i tak nie zdołano wykończyć wnętrza. Część komnat ma imponujący wystrój, zwłaszcza sypialnia i gabinet wyłożony... żółwimi skorupami. Niedokończona pozostała sala bankietowa, w której do dziś pozostawiono narzędzia tam, gdzie zostawili je ówcześni rzemieślnicy, co akurat dodaje zamkowi uroku i przenosi zwiedzających w dawne czasy. Mało kto wie, że w jednaj z sal można podziwiać dzieło Giuseppe Arcimboldosa z 1591r. przedstawiające portret Rudolfa II złożony z owoców i warzyw. Myślę, że warto zobaczyć Skokloster, mimo tłumów turystów chociażby ze względu na przepiękne widoki roztaczające się ze wzgórza na którym wznosi się zamek, a także na całe otoczenie i atmosferę tego miejsca. Na terenie zamku raczej nie można się nudzić i każdy znajdzie tu coś dla siebie (ja znalazłam przepiękny kościółek wraz z bardzo stylową dzwonnicą).

Pałac Skokloster

 

Szwecja, anonse1

 

Będąc na zamku Skokloster koniecznie trzeba odwiedzić leżącą niedaleko Sigtunę. Mnie już na wstępie ujęła tym, że po trawniku w parku pełnym ludzi spacerowało stado dzikich gęsi. Widok, jaki można podziwiać chyba jedynie w Szwecji.

Sigtuna jest jednym z najstarszych szwedzkich miast (starsza od niej jest tylko Birka). Powstała w 980r. i szybko stała się ośrodkiem chrześcijaństwa. Niestety z siedmiu średniowiecznych kościołów zachowały się tylko trzy - św. Olafa, Pera i Larsa, ten ostatni w bardzo złym stanie. Kościoły to to, czemu warto poświęcić więcej uwagi. Do kościoła św. Olafa raczej nie zachodzą turyści ze względu na położenie na uboczu i dość strome podejście i to właśnie tam warto pozostać dłużej choćby po to, by ponapawać się surowością grubych kamiennych murów i popodziwiać dziwnie krótką, jakby niedokończoną nawę. Kolejny znajduje się w samym centrum tuż obok wciąż czynnego XIII-wiecznego kościoła św. Marii, z trzeciego zostały ruiny. Jeśli ktoś nie lubuje się w budowlach sakralnych można odwiedzić najmniejszy w Szwecji ratusz, który wygląda jak bajkowy pałacyk, pierwszą w kraju mennicę z monetami z napisem „Olaf, król Sigtuny” lub po prostu przejść się po wąskich brukowanych uliczkach tego niezmiernie urokliwego miasteczka. Nie sposób wymienić tu wszystkich jego atutów, bo Sigtuna ma ich naprawdę dużo. W tym rejonie jest więcej kamieni runicznych niż w jakimkolwiek innym rejonie Szwecji (około 150), można je znaleźć także w samej Sigtunie.

 

Sigtuna, ruiny kościoła

 

Pozostałe miejsca były mi już znane, a jednak nie mogłam do nich nie wrócić: Gripsholm w Mariefred, Gamla Upsala, Anundshög. Pisałam o nich w pracy konkursowej. I tym razem zrobiły na mnie duże wrażenie i sprawiły, że moja fascynacja Szwecją jest z roku na rok coraz większa.

 

Magda Łesak

  Foto © Magda Łesak