Szwecja.net / Turystyka / Relacje / ... =00830
 

Data publikacji: 20.04.200

Joanna Ziemska i Bartłomiej Niżnik

Rowerem po Szwecji

Nasza trzy tygodniowa przygoda rowerowa rozpoczęła się w niedzielę. Najtrudniejszym zadaniem tego dnia było dojechać PKP do Świnoujścia, gdzie przesiąść się mieliśmy na prom do Ystad. Kto kiedykolwiek próbował dojechać gdzieś w Polsce w niedzielę, a do tego miał ze sobą rower obładowany sakwami, wie ile kosztowało nas cierpliwości i sprytu zapakowanie całego sprzętu rowerowego i turystycznego do wagonu 2 klasy. Dzień, w którym rozpoczynaliśmy naszą podróż, był również ostatnim dniem rockowego koncertu Woodstok, który odbywał się w Kostrzynie, przez który przejeżdżaliśmy. Niemała liczba policjantów i „sokistów” spotykanych na peronach i w pociągach, sprawiała, że czuliśmy się bezpiecznie, jak nigdy przedtem w czasie podróży.

Do portu w Świnoujściu dotarliśmy na czas. Prom odpłynął o 23.30. Rejs wykorzystaliśmy na sen i zebranie sił. O 6.30 po raz pierwszy w życiu stanęliśmy na szwedzkiej ziemi i po szybkim śniadaniu ruszyliśmy w drogę. Gdy dojechaliśmy do Kivik na liczniku mieliśmy 93 km. Byliśmy bardzo zmęczeni. Korzystając z „Prawa każdego człowieka”, rozbiliśmy nasz namiot na pięknej polanie przy lesie z widokiem na morze.

Rano ciekawi Szwecji wsiedliśmy znów na rowery i popedałowaliśmy dalej na północ do Åhus, miejscowości turystycznej nad morzem. Jazda wśród niezwykłych okoliczności przyrody i bordowych szwedzkich domków, mijanych po drodze, sprawiała nam wiele radości.

 

Trasa
 

\
 

Wieczorem tego dnia zaczęło padać. Pochmurny wieczór i lekka mżawka nie zapowiadały wielkiej próby sił, na którą zostaliśmy ostatecznie wystawieni. Następne pięć dni spędzone na rowerach nie należały do najprzyjemniejszych. Trasa, co prawda obfitowała w widoki, ale pogoda skutecznie dobierała nam radość z jazdy. Ciągle padający deszcz i dość niska temperatura (12-15°C) towarzyszyły nam prawie cały czas.

Po drodze w Mörrum, przy niewielkiej pomocy tubylca, trafiliśmy na cemping nad rzeką Mörrumsån, pełną łososi. Tam, w nieustającym deszczu, postawiliśmy nasze cztery ściany. Cali mokrzy i zmarznięci, nie mogliśmy sobie odmówić wizyty u naszych sąsiadów, wędkarzy z Niemiec. Pijąc piwo i słuchając ich opowieści rozluźniliśmy się trochę i postanowiliśmy zostać jeden dzień dłużej w Mörrum i zwiedzić zachwalaną przez nich okolicę.

   
 

Łagodne pagórki Blekinge z lasami wypełniały horyzont podczas kolejnego etapu naszej podróży w kierunku Ölandii. Gdy zbliżaliśmy się do wyspy w szczelnej pierzynie chmur zaczęły pojawiać się prześwity, przez które nieśmiało zaczynały przebijać się promienie słońca.

Na wyspę z kontynentu dostaliśmy się sześciokilometrowym mostem. Przez most nie wolno przejeżdżać rowerem w trakcie trwania sezonu letniego. Dlatego skorzystaliśmy z bezpłatnego autobusu, odjeżdżającego z przystanku tuż przy moście. Na wyspie przywitało nas słońce. Między innymi dzięki niemu nasz tygodniowy pobyt wspominamy tak ciepło.

Z Möllstorp ruszyliśmy zachodnią stroną wyspy na północ. Po drodze zwiedziliśmy ruiny zamku koło Borgholmu oraz samo miasto, które jest stolicą Ölandii. Miasto ujęło nas swojską atmosferą sympatycznych sklepików i lodziarni, skupionych przy uliczkach wiodących do urokliwego portu.

Dalsza droga na północ doprowadziła nas do skalistego wybrzeża o nieregularnym zarysie, któremu malowniczowości nadawały obmywane falami słupy kamienne o niezwykłych kształtach, zwane po szwedzku rauker. Na samej północy zwiedziliśmy Puszczę Troli z niepokojąco poskręcanymi pniami i gałęziami sosen i dębów. Krajobraz całej wyspy tworzyły lasy, urokliwe łąki, plaże ciągnące się kilometrami, drewniane domki, a także wiatraki, których na samej wyspie znajduje się około czterystu.

 
 

Trzeciego dnia na Ölandii naszym celem był Kvarnstad na północno-wschodnim krańcu wyspy. Do tej pory jesteśmy pod wrażeniem miejsca, które wybraliśmy wtedy na nasz biwak. Wąski płaski teren kończył się z trzech stron kamiennym obniżeniem do morza. Daleko przed nami widać było tylko wodę.

W czasie naszej podróży wiele razy doświadczyliśmy szwedzkiej uprzejmości i gościnności. Wszyscy napotkani Szwedzi byli bardzo ostrożni w kontaktach z nami, lecz gdy tylko zaczynaliśmy rozmawiać po szwedzku, robili się bardziej otwarci i serdeczni. Dzięki naszym nowym znajomościom w Tjusbyfärd spaliśmy gościnnie w domku letniskowym. Wiele razy otrzymaliśmy wodę do picia i życzenia szczęśliwej drogi. Pewnej niedzieli wieczorem w Vissefjärda (Blekinge) pewien kustosz otworzył i oprowadził nas po muzeum starych traktorów.

Po zwiedzeniu północnej części wyspy wróciliśmy do Möllstorp. Tam rozpoczął się ostatni etap naszej podróży. W drodze powrotnej pojechaliśmy ponownie do Mürrum i Åhus, aby rozkoszować się miejscową kuchnią. W Mürrum odwiedzilismy wędzarnię (Rökeri) na tzw. lunch bufee, gdzie za 75 koron od 10.00 do 13.00 mogliśmy najeść się do syta. W porcie w Åhus w miłej restauracji pierwszy raz spróbowaliśmy krewetki, podane z czterema różnymi sosami i białym winem.

Po trzech tygodniach pedałowania byliśmy wyczerpani. Ponadto w drodze powrotnej dwa razy musieliśmy kleić dętkę w jednym z rowerów. Jakby tego było mało znów zaczęło padać. Ok. 50 km przed Ystad, gdy na liczniku mieliśmy przejechane 930 km, przestaliśmy być wierni naszym rowerom i podjechaliśmy do Ystad autobusem Skåne expressen (bilet kosztował 50 koron). W Ystad zostaliśmy na noc, a rano odpłynęliśmy do Polski.


Joanna Ziemska i Bartłomiej Niżnik
Foto © Joanna Ziemska i Bartłomiej Niżnik

 

 
 

Nasza trasa w kilometrach

Skąd

Dokąd

Dystans [km]

Suma [km]

Ystad

Kivik

93

93

Kivik

Åhus

62

155

Åhus

Mörrum

66

221

Mörrum

Rävemala

65

286

Rävemala

Bottorp

84

370

Bottorp

Saxnäs

37

37

Saxnäs

Borgholm

44

451

Borgholm

Kvarnstad

45

496

Kvarnstad

Byxelkrog

33

529

Byxelkrog

Kvarnstad

47

576

Kvarnstad

Tjusbyfjärd

48

624

Tjusbzfjärd

Kalmar

56

680

Kalmar

Vissefjärda

58

738

Vissefjärda

Mörrum

95

833

Mörrum

Åhus

68

901

Åhus

Ystad

32
(+ 50 autobusem)

933
(983)

   
 

Informacje praktyczne

Charakterystyka
Powierzchnia Szwecji wynosi 450 tys. km2. Odległość między północnym a południowym krańcem wynosi 1600 km. W tak dużym kraju żyje tylko 9 milionów mieszkańców. Szwecja bogata jest w jeziora i lasy, które pokrywają ponad połowę powierzchni kraju. Wyspy, Gotlandia i Ölandia, wydają się być stworzone dla rowerzystów.

Mapy
Mapy danych regionów i miast otrzymać można za darmo w biurach turystycznych (Turistbyra) oraz na stacjach benzynowych.

Przyjazd
Połącznie promowe Świnoujście-Ystad obsługiwane jest przez dwóch armatorów: Polferries i Unity Line.
Czas trwania podróży wynosi około 7 godzin.

Waluta
Szwecja nie przystąpiła do strefy walutowej euro.
1 korona (kr.) = 0,45 zł

Najlepszy czas na podróż
Ze względu na temperatury od maj do września. Od końca czerwca do połowy sierpnia występuje plaga komarów. Na szczęście szwedzkie komary nie roznoszą żadnych chorób zakaźnych.

Noclegi
Camping o wysokim standardzie za 2 osoby + namiot około 150 kr./dzień. „Prawo każdego człowieka” (Allemansrätten) umożliwia rozbicie namiotu na jedną noc praktycznie wszędzie. Z wyjątkiem rezerwatów przyrody i innych terenów podlegających ochronie.

 

Jedzenie
Jedzenie jest bardzo drogie. Najlepiej zaopatrywać się w dużych marketach. Bardzo popularna jest szwedzka sieć ICA, spotkać można również inne tj. Netto czy Lidl.
Bochenek chleba = 20 kr.
Jogurt 500ml = 25 kr.
Ser żółty 200 dkg = 70kr.
Makaron 500 g = 20 kr.
Köttbullar 1 kg = 60 kr. (mięsne pulpety)
Kroppkakor 3 szt. = 15 kr. (Ölandzka specjalność, przygotowywana z gotowanych i surowych ziemniaków, nadziewana lekko wędzoną i gotowaną wieprzowiną, podawana z dodatkiem śmietany i żurawiny.)
W całej Szwecji można pić wodę z kranu.

Literatura
Szwecja - wydawnictwo Pascal 2004

Pomoc
Szwecja jest krajem bardzo bezpiecznym nawet dla samotnie podróżujących.
Ambasada RP w Szwecji
Karlavagen 35, S-114 31 Sztokholm
Tel. 00 46 84114 132, 84118 166, 84115 404
Fax. 00 46 84101 069
W Szwecji, podobnie jak w zjednoczonej Europie, działa numer ratunkowy 112.

 

Szwecja, anonse1