Szwecja.net / Turystyka / Relacje / ...    00297

 

Część 1

Część 2

Część 3

Sztokholmski archipelag

W czasie mojego pobytu w Szwecji usłyszałam wiele dobrych opinii o wyspie zwanej Rödlöga. Postanowiłam wraz z nowopoznanymi znajomymi to sprawdzić.

Żeby się tam dostać, trzeba płynąć statkiem ok. 4 godziny. Na miejscu okazało się - ku mojemu zdziwieniu - że na całej wyspie jest nas tylko ok 10 osób, a niektórzy mieszkają tam na stałe, w drewnianych domkach, bez prądu (elektryczność czerpią czasami z baterii słonecznych), z zimną wodą tylko z pompy. Natomiast plusem był sklep ze wszystkimi niezbędnymi rzeczami.

W samym centrum wyspy bez rewelacji - praktycznie same domki. Natomiast idąc lasem można wyjść na obrzeża wyspy, które zdają się być wyrwane z bajki. Skały są tak gładkie, jakby ręcznie wyrzeźbione każda oddzielnie Same one plus niesamowicie błękitna woda - widok porażający.

Wracając do domu spóźniliśmy się na statek powrotny, więc musieliśmy szukać kogoś kto nam pomoże dostać się na wyspę Söderöra (stamtąd statek odpływał za kilka godzin). Nie było to trudne ponieważ ludzie traktują się tam jak jedna wielka rodzina. Odniosłam wrażenie, iż w przeciwieństwie do ludzi mieszkających w miastach, ci na życzliwość zawsze mają czas.

Po jakimś czasie stwierdziliśmy, że to nawet dobrze się złożyło, że przegapiliśmy statek z Rödlögi. Mogliśmy się bowiem rozkoszować słońcem, kąpielą w wprawdzie zimnym morzu, ale zawsze. Söderöra to równie urocze miejsce co Rödlöga, tyle tylko że wokół nie ma żadnych skał. Natomiast skosztować można świeżą, wędzoną rybkę za „jedyne” 100 koron, ale i tak warto.

Resztę moich szwedzkich dni zamierzam spędzić w Sztokholmie. Jeśli więc interesuje Was co mnie tam spotka, zapraszam na dalszą część już wkrótce.


Joanna Chmiel

joannachmiel@poczta.onet.pl

Część 1  ::  Część 2  ::   Część 3